Przejdź do zawartości

Użytkownik:Lukasvonbayern/Grzegorz Volturi

Z Ethenor

Grzegorz Juliusz Lucjusz Volturi – (ur. 17 października 1871 roku w Volterze – zm. w dniu 22 kwietnia 1969 roku w Meksyku, Stany Zjednoczone Meksyku) czarodziej czystej krwi, tytan posługujący się mocą wody. Bliski współpracownik stryja Fineasa Volturi (1848-1971). Czynnie uczestniczył w italskiej polityce ministerstwa magii zajmując kluczowe stanowiska dla interesów rodu Volturi. Działań politycznie w państwach ościennych takich jak Portugalia, Polska, Niemcy czy Szwajcaria. Zginął w zamachu w Mexico City.

Pierwsze lata

[edytuj]

Grzegorz przyszedł na świat jako najstarszy syn Łukasza Volturi Starszego (1849-1945) i Anny Dratini (1853-1928). Miał młodszą siostrę Wilbertę (ur. 1888). Poprzez ojca był prawnukiem Wielkiego Mistrza rodu Volturi Juliusz Volturi (1772-1883) i księżnej-małżonki Anny Chigi (1774-1871). Jego ojciec był młodszym synem Nigellusa Volturi (1797-1901) i Katarzyny Slitherin (1799-1908). Matka Grzegorza nie była akceptowana przez rodzinę ojca, ponieważ nie legitymowała się odpowiednim pochodzeniem, aczkolwiek władała ogromną mocą czarodziejską. Samego Grzegorza rodzina dobrze traktowała, ale mimo wszystko dziadkowie po kądzieli mieli zdecydowanie większy wpływ na chłopca. Ojciec był wiecznie zapracowany, co oznaczało, że nie mógł poświęcić mu odpowiednio dużo czasu. Grzegorz od małego dziecka wykazywał ogromny talent do czarodziejstwa. Juliusz Volturi naciskał na Łukasza, aby syn rozpoczął wcześniej edukację w szkole dla czarodziejów, jednakże dzięki uporowi matki nie stało się tak jak chciał tego władca czarodziejów. W tym czasie mógł poznawać wiejskie życie. Bawił się z rówieśnikami, wracał do domu pokryty igliwiem i świetlikami. W czasie wyjazdów nikt nie wiedział o jego pochodzeniu, jednakże styksowie dyskretnie pilnowali chłopca. Od września 1875 roku mieszkał na stałe z ojcem, który w tym czasie pełnił funkcję austrowęgierskiego przedstawiciela cesarsko-królewskiej monarchii w Rzymie. Chłopiec szybko wpatrzył się w ojca. Chciał być taki jak on. Rodzinę ojca długo nie spotkał osobiście. Przede wszystkim nie chciał tego ojciec za to, że nie uznano infact jego małżeństwa. Po raz pierwszy do spotkania na prywatnej stopie doszło w dniu 20 stycznia 1876 roku. Wywarło ono mocny wpływ na Grzegorzu. Najlepiej dogadywał się z jedynym synem najstarszego stryja, Kajfaszem Volturi (1871-2010). Zamieszkał z Łukaszem Volturi Starszym w Wielkiej Brytanii, w której został ambasadorem.

Edukacja

[edytuj]

Na przełomie 1881/1882 roku trwała dyskusja czy Grzegorz powinien uczyć się w Volterze czy w Wielkiej Brytanii. Ostatecznie wybór padł na szkołę magię i czarodziejstwa w Hogwarcie. Wraz z nim naukę również rozpoczął Kajfasz. Podczas ceremonii doszło do niebywałej sytuacji - Grzegorz trafił do Slitherinu a Kajfasz do Gdyfindoru. Poprzez przynależność do domu węża był lepiej postrzegany przez Katarzynę Slitherin. Wyrażała zadowolenie, że przynajmniej jeden członek rodziny trafił w odpowiednie miejsce. Początkowo Grzegorz dużo czasu spędzał w Little Hangledon, w rezydencji rodowej Slitherinów. sytuacja trwała to czasu, kiedy zaczęto sugerować mu rozpoczęcia życia intymnego z jedną z kuzynek. Grzegorz był tak oburzony postępowaniem kuzynów, że o wszystkim powiadomił władcę czarodziejów. Chociaż sprawa ucichła, to jego stosunki ze Slitherinami uległy znacznemu ochłodzeniu, zwłaszcza ze wszechwładną Katarzyną Volturi ze Slitherinów.

Grzegorzy skupił się na nauce. Najbardziej lubił zaklęcia i eliksiry. Nienawidził za to zajęć sportowych. Uważał je stratę czasu. Znaczną część czasu wolnego przesiadywał w bibliotece. Uzupełniał wiedzę w zakresie historii czarodziejstwa Wielkiej Brytanii. Rodzice zauważyli, że ich syn co raz mniej jest zainteresowany Italią, dlatego na wakacje w 1886 roku rozważano przeniesienie go do volterowskiej szkoły dla czarodziejów. Pomysł upadł. Nigellus Volturi za namową Katarzyny Slitherin nie wyraził na to zgody. Sam Grzegorz również rozważał zmianę szkoły, jednak wpływy babki były za silne. Tak więc czy chciał czy nie chciał musiał wracać do Hogwartu. Negatywny stosunek do tej szkoły bardzo mocno wypłynął na jego wyniki w nauce. Opuścił się niemal ze wszystkich przedmiotów z wyłączeniem eliksirów i zaklęć.

Kłopoty były tym większe, że rówieśnicy zaczęli mu dokuczać na tyle mocno, że ten zaczął bronić się magią powszechnie uznaną za niebezpieczną. Rozmowy dyscyplinujące nie pomagały. Trudno się dziwić temu, ponieważ Grzegorza za każdym razem uznawano za agresora. Nie pozwalano mu dojść do słowa. W kwietniu 1887 roku koledzy z klasy wyrzucili wszystkie jego rzeczy do rzeczki oddalonej kilka minut szybkiego marszu od budynków szkoły. Młody Volturi stracił panowanie nad sobą. Teleportował swoje rzeczy do pokoju, a następnie zaatakował tych chłopaków, którzy mu je wynieśli. Świadkowie opisywali, że pomimo że byli to najbardziej zdolni czarodzieje na roku to nie mogli dać rady Grzegorzowi. Nawet opiekun Slitherinu musiał użyć znacznej siły, aby choćby na chwilę opanować Grzegorza. Po jego pojmaniu ukarano go chłostą a dyrektor szkoły nie pozwolił mu się bronić. Na wszelki wypadek spętano go specjalną liną niepozwalającą używania magii. Ku zdziwieniu wszystkich na miejsce nie przybyła wzywana Katarzyna Slitherin. Władca czarodziejów wysłał Wielkiego Sędziego Volteru Fineasa Koniecpolskiego, aby sprawiedliwie osądził sytuację. Wydarzenie to było bezprecedensowe w historii Hogwartu. Postanowił wysłuchać wersji Grzegorza. Gdy została potwierdzona zagroził szkole potężnymi sankcjami, w tym wycofaniem wszystkich uczniów italskiego pochodzenia, a także wycofanie wszelkich dotacji. Grzegorz natomiast pozostał w szkole, ale studiował eksternistycznie.

Umieszczono go na wyspie Man, będącej siedzą rodu Lancasterów. Tam też w 1889 roku zdał egzaminy końcowe. Pierwszą edukację zakończył z oceną dobrą na koniec. W późniejszych latach ostro wypowiadał się o wychowywaniu uczniów przez Hogwart. Zarzucił placówce przyzwalanie na agresję, co spowodowało szereg kontroli ze strony brytyjskiego i italskiego ministerstwa magii.

Studia prawnicze i armia

[edytuj]

Pod koniec lipca 1889 roku wrócił do Volteru. Spotkało go rozczarowanie, ponieważ jego osoba nie cieszyła się takim samym zainteresowaniem jak Kajfasz. Rodzice jako jedyni przywitali go. Nie otrzymał żadnego listu gratulującego od Nigellusa Volturi w związku z zakończeniem Hogwartu. Grzegorz poczuł się zwolniony od informowania kogokolwiek, w tym seniora, o swoich planach na przyszłość. W październiku tego samego roku rozpoczął studia prawnicze. Nie spotkało się to z protestem ze strony władcy czarodziejów, aczkolwiek w rozmowie z Łukaszem Volturi Starszym wyraził troskę o samopoczucie Grzegorza z Volterze. W porównaniu do Hogwartu, tutaj nauka szła mu bardzo dobrze. Nauczyciele akademiccy namawiali go, aby również studiował dyplomację, jednak Grzegorz konsekwentnie i zdecydowanie odmawiał mawiając Kajfasz i tak zawsze mnie wyprzedzi. Gdy on został w 1890 roku gubernatorem Volteru, Grzegorz otrzymał propozycję objęcia pracy w wydziale edukacji gubernatoratu. Oznaczało to, że w znacznym stopniu uniwersytet by mu podlegał. Początkowo wyraził zgodę, jednak po namyśle podziękował za propozycję. Swoją negatywną odpowiedź motywował zbyt młodym wiekiem a co za tym idzie niewielkim doświadczeniem. Rodzina odebrała to jako atak na Kajfasza. Sam Kajfasz nie miał mu za złe, że chce go prześcignąć. Wiedział, iż to on zawsze będzie przed Grzegorzem w rodowej polityce.

Grzegorz ukończył studia magisterskie w maju 1896 roku.

Ku jego przerażeniu dziadek zaproponował mu małżeństwo z odpowiednio urodzoną czarodziejką. Niezbyt dyplomatycznie odmówił seniorowi, ale zaproponował, że w zamian wstąpi do armii rodu Volturi. Nigellus Volturi wyraził zgodę pod warunkiem, że kwestia mariażu niebawem wróci. Testy sprawnościowe zdał na ocenę celującą. Szlify oficerskie zdobył w dniu 31 października 1898 roku. To miał być dla Grzegorza szczyt rozwoju, ale jednak sprawy obróciły się przeciwko niemu. Jego kuzyn, Kajfasz, ożenił się z Ermeną Black (1875-1990). Było to małżeństwo polityczne. Z tego związku przyszedł jedyny syn Kajfasza i Ermeny - Marceli (1898-2016). Grzegorz początkowo trzymał się z daleko do młodej rodziny, jednakże co raz częściej widywano go w niedalekiej odległości od małżonki Kajfasza. Stosunki pomiędzy kuzynami znacznie pogorszyły się. Kajfasz zarzucał Grzegorzowi, że próbuje rozbić jego rodzinę. Zaprzeczenia Grzegorza tylko pogarszały sprawę. Nigellus Volturi za namową Katarzyny Slitherin wysłał prawnuka na pierwszą misję wojskową. Powrócił z niej po kilku tygodniach. Na policzku miał widoczne rozcięcie. Toczył pojedynek i oberwał nożem w twarz. Chociaż zwyciężył przeciwnika pozbawiając go życia, to czuł potrzebę samorozwoju w walce wręcz.

Japonia

[edytuj]

W marcu 1899 roku przybył do Kioto w Japonii. Otrzymał zaproszenie do szkoły sztuk walki. Placówka istniała od ponad 1500 lat. Słynęła z surowego wychowania i ostrej musztry. Czarodziejów pozbawiano różdżek. Magia na zajęciach fizycznych była zakazana, co miało na celu zahartowanie duszy i ciała. Ciężkie warunki bytowe uczyły sobie radzenia w przeróżnych sytuacjach. Natomiast medytacja pozwalała na poznanie samego siebie - swoich lęków, słabości, siły i sprytu. Pobyt w Japonii oznaczał w dużej mierze odcięcie się od rodziny. Grzegorz spędził w szkole dwa lata. Początkowo naśmiewano się z jego koloru skóry, wyglądu czy "europejskich" umiejętności walki. Nad tym ostatnim skupił uwagę. Należał do bardzo pilnych uczniów i jego postępy stawały się wzorem do naśladowania. W dniu 27 lutego 1901 roku zdobył mistrzostwo szkoły w karate. Po raz pierwszy w historii tytuł wywalczył ktoś to jest w placówce tak krótko. Edukacja obejmowała również naukę nad mocami czarodziejskimi bez użycia różdżki. Grzegorz medytował godzinami nad istotą swojego jestestwa. Nauczyciel wielokrotnie mu powtarzał, że wyczuwa w nim przeszkodę. On sam nie wiedział co to, lecz któregoś późnego wieczoru Grzegorz w obecności mistrza poczuł w sobie złość. Złość. Złość z powodu tego, że nigdy nie będzie przed Kajfaszem Volturi. Narodziny jego syna oddaliły go od korony królewskiej. W tym momencie otworzył oczy i powiedział na głos, że pragnie śmierci Marcelego Volturi, co przybliży go do korony królewskiej. W tym momencie poczuł ulgę z powodu wyrzucenia kamienia ze serca, a z drugiej strony wstyd. Wstyd, że pragnie śmierci niczemu nie winnego dziecka. Zrozumiał wtedy jedno - skupiając się na nienawiści do kogoś kogo powinien kochać jest drogą donikąd.

Pomocnicze do pisania artykułu

[edytuj]