Przejdź do zawartości

Rozmowa Anastazji Lukanos-Merowing z Rinatem Kurlikovskim i Ludmiłą Tymoszenko w Rostowie nad Donem

Z Ethenor

Rozmowa Anastazji Lukanos-Merowing z Rinatem Kurlikovskim i Ludmiłą Tymoszenko w Rostowie nad Donem - rozmowa nagrana w połowie grudnia 2008 roku dyktafonem z magicznym wzmocnieniem przed elektronicznymi zagłuszaczami. Był to kamień milowy, dzięki któremu udało się doprowadzić do wyrażenia zgody rodu Volturi na proces przed Wielkim Sądem osoby winnej śmierci Anastazji Kurlikovskiej.

Powody nagrania Kurlikovskich

[edytuj]

Anastazja Lukanos-Merowing musiała być wychowywana bez matki, ponieważ ta wróciła na Ukrainę do swojej chorej matki. Jej śmierć była szokiem dla małej dziewczynki, mimo że jej nie znała. Jednak jeszcze gorszą reakcję miała na widok dziadków nie przejmujących się zbytnio utratą córki. Anastazja podczas pogrzebu matki prowadziła z ojcem dziwną dyskusję, która zapadłą w obojgu w pamięc:

-Tato czy dobrze, że płaczę za mamą?

-Tak, bo bardzo ją kochasz
-Kocham ją i to bardzo
-Będziesz zawsze nosiła ją w serduszku
-Tato, ale dlaczego dziadkowie nie płaczą?
-Oni już wypłakali się
-Nie. Oni nic nie czują. Są niemal zadowoleni.
-Wydaje Ci się

-Chciałabym. Są winni śmierci mojej matki i nie ma w nich krztyny uczuć.

Kurlikovscy przez następne lata nie kontaktowali się z wnuczką, ani ta o to nie zabiegała. Dopiero na początku w 2008 roku sytuacja uległa zmianie. Anastazja poprosiła ich o zdjęcia własnej matki. Początkowo nie odpowiadali, jednak niespodziewanie w listopadzie zakazali jej zadawać pytania o matkę, ponieważ stanowi to "niebezpieczny temat". Anastazja podzielała zdanie ojca, iż śmierć matki nie była przypadkowa. W jej ocenie Ukraina jako współwinna zbrodni musi ponieść karę. Szybko ten pomysł Juliusz Cezar wybił jej z głowy. Zdecydowała się na bezpośrednią konfrontację, ale i na to przyszło jej poczekać.


Rostów nad Donem

[edytuj]

Na początku grudnia 2008 roku przyjechała do Rostowa nad Donem. Jej głównym celem było wejście do rezydencji Rinata Kurlikovskiego. Wiedziała, że będą próbować ją powstrzymać, jednak ona postanowiła zobaczyć dziadków za wszelką cenę. Pokrewieństwo z właścicielem w tym przypadku stanowiło ogromny minus.

Anastazja weszła do środka jako pokojówka Swietłana Jerniej. Na wszelki wypadek rzuciła klątwę Imperius na majordoma domu i na napotykanych ludzi. Nie mogła zaryzykować zdemaskowania. Przez większą część drogi nie była zaczepiana. Ochroniarze zatrzymali ją natychmiast gdy tylko weszła do przedsionka gabinetu Rinata Kurlikovskiego. Nie przekonała ich, że musi zanieść picie do środka wskazując na tacę z wodą mineralną. Mężczyźni zachowywali się wyzywająco. Co raz bardziej osaczano ją, próbowali wzbudzić w niej poczucie zagrożenia. Lukanos-Merowing zachowywała spokój, co jeszcze bardziej nakręcało ochroniarzy. W końcu jeden z nich uderzył ją gdy ta odmówiła seksu. Wszyscy natychmiast zostali przez nieznaną im siłę odrzuceni z ogromnym impetem na ściany.

W tej samej chwili z gabinetu wypadł ściągnięty przez hałas Rinat Kurlikovski. Zobaczył leżących ochroniarzy. Czy tego chciał czy nie zaprosił nieznajomą kobietę do swojego gabinetu. Gdy dowiedział się, że gości wnuczkę, natychmiast zmienił swoje zachowanie. Anastazja od razu przeszła do sedna sprawy. Zażądała rozmowy o Anastazji Kurlikovskiej. Zrobiła to w sposób rozkazujący, w mniemaniu Rinata tak jakby on to zrobił. W jej głosie usłyszał znajomy rozkazujący ton jaki on używa na co dzień do ludzi. Po raz pierwszy bał się. Do dwójki dołączyła także Ludmiła Tymoszenko, aby pilnować męża. Była rozdarta pomiędzy uczuciami - wnuczka tak bardzo wyrosła a z drugiej stanowi niebezpieczeństwo. Anastazja tak jak poprzednio nie pozwoliła na zastraszenie siebie. Ujawniała swoje tytaniczne moce, aby zmusić dziadków do rozmowy. Jedynym wyjściem było prowokowanie do wyznania prawdy. Ostatecznie Rinat Kurlikovski niemalże wywrzaskując do wnuczki zakazał jej pytań o śmierć matki, ponieważ może skończyć jak ona. Kobieta otrzymała to co chciała - wyznanie winy. Poinformowała dziadka, że ich rozmowa została nagrana. Przerażony kazał ochronie zabić wnuczkę.

Próba "zatrzymania" Anastazji Lukanos-Merowing skończyła się maskarą. Pierwsi trzej ochroniarze wylecieli przez okno na bruk, kolejnym czterem złamała kark gdy próbowali zajść ją od tyłu. Wychodząc wyryła na fasadzie budynku swoje imię.

Proces

[edytuj]

Nagranie wykorzystano najpierw podczas Konferencji Sprawiedliwości we Wrocławiu, a potem podczas Procesu Rinata Kurlikovskiego.