Przepowiednia Kaliope Merowing

Przepowiednia Kaliope Merowing – jedno z kluczowych proroctw dla świata czarodziejów, zapowiadające upadek magii i jej restaurację po tysiącach lat przez potomków Aro Volturi (ur. 1967) i jego drugiej małżonki Katarzyny Akheiny (1984–2025). Wypowiedziano ją w dniu 25 grudnia 2024 roku w zamku rodu Volturi w Volterze. Bezpośrednio spowodowała rozpad małżeństwa Aro Volturi i Kaliope Merowing oraz ślub Aro z Katarzyną, aby ochronna klątwa krwi nie zabiła mających narodzić się bliźniaków. Uświadomiła też świadkom wydarzenia, że Aro Volturi dał się uwieść innej kobiecie za pomocą magii wskutek własnej nieostrożności.
Okoliczności wypowiedzenia przepowiedni
[edytuj]Podczas jednego ze świątecznych spotkań w wąskim gronie obejmującym Kaliope Volturi z Merowinów (ur. 1968), jej małżonka Aro (ur. 1967), władcę czarodziejów Ferdynanda Volturi oraz wielce szanowaną Wilbertę Volturi (1888–2025) doszło do incydentu. Atmosfera tego spotkania była bardzo luźna. Członkowie rodu Volturi spotkali się w celach towarzyskich. W związku z tym nie obowiązywały prawie żadne zasady etykiety. Każdy był ubrany swobodnie, według własnego gustu. Ferdynand miał na sobie zieloną koszulę z podwiniętymi rękawami. Nosił ciemnoszare spodnie dresowe. Kompletnie strój nie pasował do siebie, ale najwidoczniej władca czarodziej miał to absolutnie „w nosie”. Wilberta Volturi postawiła na luźną sukienkę i przepiękny szmaragdowy naszyjnik. Aro i Kaliope ubrali jeansy i białe koszule. Gdy zobaczyli się wzajemnie, wybuchnęli śmiechem. Wyglądali identycznie. Czarodzieje rozmawiali o wrażeniach z Wigilii i oczekiwaniach na przyszły rok.
Komnata była przestronna, ale nie za duża. Na jej środku stał dębowy stół okryty szarym, koronkowym obrusem. Przygotowano lekkostrawne potrawy. Okna zasłonięto czarnymi kotarami, a światło dawały wszechobecne, niewypalające się świece. Atmosfera początkowo była bardzo wesoła. W pewnym momencie Kaliope coraz mniej uczestniczyła w rozmowach. Zaczęła boleć ją głowa. Ból stawał się coraz bardziej pulsujący. Wyszła na chwilę do łazienki. Przemyła twarz, ale to nic nie zmieniło. Na chwilę obraz stracił ostrość. Wydawało się jej, że widzi orła rozdzierającego złotą tkaninę. Szybko potrząsnęła głową. Obraz wrócił do normalności. Po raz pierwszy miała przebłyski wizji.
Gdy wróciła, nikt nie zauważył zmian. Kaliope nikogo nie powiadomiła o wydarzeniu. Ból głowy ponownie wrócił. Zaczęła pić bardzo dużo wody i to zwróciło uwagę małżonka. Aro z troską przytulił ją i zapytał o jej samopoczucie. Ona skłamała i próbowała się uśmiechnąć. Zemdlała.
Wizja
[edytuj]Kaliope znalazła się gdzieś na zewnątrz. Nie wiedziała, dlaczego, ale w jednej ręce trzymała przysadzistą kamienną tablicę, a w drugiej pióro z ostro zakończoną stalówką. Nie wiedziała również, czemu ktoś zasłonił jej oczy. Nie mogła się poruszać. Gdy zamknęła oczy, mogła zobaczyć to, co chusta przed nią ukrywała. Obok niej znajdował się wielki czarny dwugłowy orzeł. Niedaleko siedziała przepiękna kobieta w koronie cesarzy Rosji. Paskudne ptaszysko i ta kobieta trzymali rozdartą złotą tkaninę. Orzeł miał skrwawione szpony. Na tkaninie siedziały bliźnięta – prześliczni chłopcy, niemal niebiańscy. Nieco dalej stał złotowłosy mężczyzna z wyciągniętą prawą ręką ku dzieciom. Patrzył na nie z miną pełną niedowierzania i złości. Kaliope spojrzała mu głęboko w oczy i ku swojemu przerażeniu rozpoznała własnego męża. Zaczęła krzyczeć w jego kierunku, lecz małżonek ponownie spojrzał ze smutkiem – najpierw na dzieci, potem na kobietę i na orła.
Obraz nagle stał się niewyraźny. Wszystko straciło kontury. Kaliope ujrzała kilka szybkich scen. W pierwszej młoda kobieta zmarła, a orzeł odleciał. Aro odwrócił się od grobu kobiety i od bliźniaków. Zlekceważył ich i odszedł. Merowing nie wiedziała, czy oznaczało to śmierć małżonka, czy jedynie odwrócenie się od własnych dzieci. Obraz pozostawał zamglony, lecz dostrzegła nagły upływ czasu. Dzieci rosły, a stojący za nimi trzej mężczyźni starzeli się. W pewnym momencie jeden starzec zniknął. Bliźnięta wkrótce potem zamieniły się w gwiazdy i z zawrotną prędkością opuściły Ziemię. Czas płynął dalej. Gdy drugi mężczyzna rozpłynął się w powietrzu, kolejny wyglądał jak znacznie starsza wersja Aro Volturi. On także po pewnym czasie zniknął. Jego miejsce zajął ich najstarszy syn Łukasz. Wkrótce i on przeminął. Pojawiali się kolejni mężczyźni, a w tle wyrastały coraz wyższe budynki. Pałac rodu Volturi pozostawał niezmienny. Nagle, ku jej przerażeniu, zawalił się. Płomienie objęły wszystko wokół. Nic z niego nie zostało oprócz spopielonych ruin. Nie mogła wyczuć magii Volteru.
Kaliope ponownie przeniosła się w czasie, wieki później, może nawet całe tysiąclecia. Tam, gdzie niegdyś były ruiny, rósł las. Ocalał jedynie kamienny tron. Spacerujący ludzie zupełnie nie zwracali na niego uwagi. Każdy był ubrany w dziwny, lateksowy kombinezon. Na niebie widniały wielkie latające fortece. Obok niej przeszedł młody chłopak zmierzający ku tronowi i wzbudzający zainteresowanie przechodniów. Różnił się od nich strojem – w zasadzie wszystkim. Kaliope usłyszała, jak pewien starszy mężczyzna nakazał nieznajomemu odejść od tronu, ponieważ liczy on sobie kilka tysięcy lat i należy mu się szacunek. Młodzieniec zlekceważył te słowa, obszedł tron, dotykając go z upodobaniem, i oznajmił, że należał on do władcy czarodziejów z Volturi. Starszy odpowiedział, że ostatni z nich zmarł ponad tysiąc lat temu, a magia przestała istnieć wraz z nimi. Chłopak usiadł na tronie mimo protestów. Nic się nie wydarzyło. Wydawał się rozczarowany. Przez chwilę chciał zejść, lecz w ostatniej chwili zmienił zdanie. Kaliope zauważyła, że miał ten sam subtelny uśmiech co Aro. Młodzieniec coś niezrozumiale wyszeptał i spojrzał prosto w jej stronę. Jego oczy świeciły, jakby były źródłem energii. Przywdział czarno-złoty strój władcy czarodziejów, a na jego skroniach pojawiła się korona królewska. W kolejnej chwili minęło jakby następne kilkadziesiąt lat. Młodzieńca zastąpił starszy mężczyzna w złotym stroju na tle odbudowanego pałacu rodu Volturi. Dotąd Kaliope pozostawała nieruchoma, teraz mogła podejść do niego. On wyraźnie na to czekał. Czuła się bardzo niezręcznie i próbowała rozładować napięcie, wykonując pokłon. Wtedy usłyszała, że Księżna-małżonka nie powinna kłaniać się swoim potomkom, nawet odległym o tysiąclecia.
Otworzyła oczy. Znów była w tym samym pomieszczeniu, w Volterze, niezniszczonym Volterze. Dlaczego jednak trzymała różdżkę skierowaną ku podłodze? Cała trójka obserwowała ją uważnie. Nie wiedziała, co się stało, lecz musiała mieć widzenie.
Przepowiednia
[edytuj]Kaliope nagle upadła na ziemię. Niemal w tej samej chwili Aro doskoczył do niej. Próbował powstrzymać jej bezwiedne ciało od uderzenia głową w podłogę. Nie widział, jak, ale małżonka wyciągnęła różdżkę. Jej koniec skierowała na podłogę. Po chwili zaczął pojawiać się tekst:
Millenium później nadejdzie ten, który przywróci dawną, straconą krew. Odzyska to, co Terra straciła przez głupoty swe. Niegdyś rasa magiczna, władająca planetą, upadła. Świat poszedł bez nich naprzód. Nim tak się stało, trzech wielkich śmiałków opuściło dom. Dwa złote płaszcze wzbiły się w niebo do gwiazd, bo akceptacji nie znaleźli. Król upadł potem, a czas zatarł ślad po nim i po śmiałkach z gwiazd. Wieki minęły. Gdy potomkowie wrócą na Terrę, żar magii znowu powróci. Ethenor odżyje na niej w złotym blasku płaszcza.
Kaliope pozostawała nieprzytomna przez kilka minut. Ferdynand Volturi i Wilberta Volturi początkowo przypatrywali się temu. Szok sparaliżował ich na kilka chwil. Aro za to próbował zabrać jej różdżkę, ale małżonka trzymała ją bardzo mocno. Z każdą chwilą pojawiały się kolejne słowa, a te tworzyły mroczne zdania. Kaliope drżała, ciężko oddychała, ale małżonek nie mógł jej w żaden sposób pomóc. Władca czarodziejów bacznie przypatrywał się słowom. Po chwili zdali sobie sprawę, że są świadkami wypowiedzenia przepowiedni. Jej treść była bardzo intrygująca, bowiem zapowiadała przyjście na świat bliźniaków wbrew woli członka rodu Volturi poprzez gwałt. Klątwa krwi chroni legalną linię rodu przed narodzinami dzieci z pozamałżeńskich romansów. Obecni w komnacie nie mieli pojęcia, kogo dotyczy przepowiednia. Kaliope pozostawała nieprzytomna przez kilka minut. Oczy ruszały się pod zamkniętymi powiekami. Wzmianki o upadku pojawiały się równie często jak deszcz, jednak tu podano dokładne ramy czasowe – milenium, tysiąc lat. A termin „złote płaszcze” bezpośrednio w terminologii świata magicznego oznacza właśnie ród Volturi. Wilberta domniemywała, że to musi dotyczyć Kaliope i Aro, bo Merowach to jedna z wariacji imienia protoplasty dynastii Merowingów. Dwugłowy orzeł mógł odnosić się do bizantyjskiego herbu Rosji. Domniemanie to wzmacniał fakt, że Aro pełnił funkcję ambasadora w Moskwie. Ferdynand Volturi tymczasem kilka razy czytał przepowiednię. Nie był pewien, jak długo sam tekst utrzyma się na podłodze. Zaklęciem zrobił kopię na marmurowej ścianie.
Opowieść Kaliope Merowing
[edytuj]Gdy Kaliope wybudziła się, obraz na początku był bardzo niewyraźny. Nie wiedziała, czy to jest dalszy ciąg wizji, czy może jest już w „naszym” świecie. Słyszała przytłumione głosy. Nie mogła ich dopasować do osób. Mrugała usilnie, aby polepszyć widzenie, ale tylko rozbolała ją głowa. Zamknęła oczy i powiedziała na głos: „Czeka nas apokalipsa Volturi i czarodziejów”. Zapadła chwila ciszy, przerwana niewyraźnym pytaniem. Zrozumiała zaledwie dwa słowa: kto i kiedy. Kaliope otworzyła oczy na krótką chwilę. Obraz dalej był rozmazany, ale już mniej niż uprzednio. Wzięła głęboki oddech i znowu przymknęła powieki. Zdołała powiedzieć tylko rok 3000. Poczuła, że ktoś ją przytula, ale ona sama nie mogła zareagować. Znowu pojawiły się przebłyski z wizji. Aro miał opaskę na oczach, a kobieta podawała mu jakiś płyn. Kaliope skupiła się na tym. Chciała ją zatrzymać. Wyciągnęła rękę i wytrąciła kielich. Tymczasem w rzeczywistości użyła różdżki. Strzeliła iskrami w stronę drzwi.
Ferdynand cały czas analizował tekst, gdy usłyszał ledwo zrozumiałe zdanie. Kaliope nagle powiedziała o końcu rodu Volturi. Władca czarodziejów z coraz większym niepokojem obserwował sytuację. Postanowił zapytać prawdopodobnie nieprzytomną Kaliope, kto zniszczy ród i kiedy to się stanie. Nie wiedział, czy uzyska odpowiedź, ale musiał zadać pytanie. Po chwili nie wiedział, czemu, ale Kaliope wzięła różdżkę i strzeliła iskrami w drzwi. Na nich pojawiła się twarz jakiejś kobiety. Ferdynand Volturi nie poznawał jej, ale Aro zaczął nagle dziwnie się zachowywać. Nikt z początku tego nie zauważył. Cała uwaga była skupiona na Kaliope. Ta zaczęła powoli wybudzać się. Wilberta przygotowała specjalny napój i podała go leżącej. Małżonka Aro zaczęła nabierać koloru na twarzy, oddech zwolnił, ciało przestało być tak napięte. Kaliope wracała do stanu przytomności, ale Aro wpadał w coraz głębszą zadumę.
Kaliope powoli otwierała oczy. Ujrzała nad sobą zmartwionych Ferdynanda i Wilbertę. Pomogli jej usiąść na podłodze, pomimo że sami mieli już ponad sto lat. Miała problem z zebraniem myśli. Mocno przeżywała to, co zobaczyła, ale nie mogła tego jeszcze opowiedzieć. Dopiła resztę eliksiru. Miał smak miodu i kwaśnej cytryny. Rozejrzała się po komnacie, szukając męża, ale nie mogła go znaleźć. Ten stał nieruchomo niczym posąg. Na czworakach dotarła do krzesła. Usiadła z trudem i wtedy spojrzała na Aro. Ten cały czas stał w miejscu, wpatrując się w obraz na drzwiach. Ferdynand i Wilberta również zwrócili na niego uwagę. Mężczyzna odwrócił się w ich stronę. Podszedł do Kaliope i pocałował ją w rękę. Władcy czarodziejów nie interesowało zachowanie wnuka. Bardzo chciał wiedzieć, co jego żona widziała na jawie. Kaliope również musiała powstrzymać pytania w stosunku do małżonka. Zaczęła opowiadać, co widziała. Na Ferdynandzie dwugłowy czarny orzeł i kobieta nie zrobiły wrażenia. Dopiero kwestia bliźniaków zainteresowała go. Wykluczył, że chodzi o Tobiasza i Fineasa Albusa – są potomkami Aro i Kaliope. Kaliope opisała, jak wyglądał wylot chłopców. Mieli już wtedy około 30 lat. Towarzyszył im Łukasz Volturi. Rakieta wystartowała bez żadnych problemów. Silnik nie przypominał niczego, co jest znane. Bez żadnego wysiłku oderwał się od ziemi. Z ogromną prędkością uciekł z pola grawitacyjnego planety. Potem gazety rozpisywały się o wyjątkowości pojazdu kosmicznego, jednakże z czasem zainteresowanie całkowicie zanikło. Kolejnym wątkiem szeroko opisywanym były zamiany władców czarodziejów. Ferdynand Volturi naturalnie chciał wiedzieć, jak długo będzie panował, jednakże konkretnej daty nie uzyskał. Przepowiednia nie mówiła nic konkretnego oprócz tego, że następca tronu będzie miał ponad 100 lat, gdy obejmie tron. Za panowania Abraxasa Volter uległ mocnej urbanizacji. Po dekadzie nastały czasy Aro, a po nim ich syna Łukasza. Volter przypominał futurystyczne miasto znane z seriali science fiction. Następcą Łukasza nie był jego najstarszy syn Fineas Abraxas, ale młodszy Aro Młodszy. Tego również nie wiedziała, jak wytłumaczyć. Pozostałych mężczyzn nie rozpoznawała – jeszcze się nie narodzili, ale było ich wielu. Z przerażeniem opisała, jak Volter spłonął w morzu ognia, a potem zalała go wielka fala. Domniemywała, że musiał wybuchnąć superwulkan Campi Flegrei, a potem Volter i Neapol zostały dobite przez tsunami. Ferdynand Volturi stwierdził, że również może być to efekt bombardowania miasta, a skoro i sam pałac nie przetrwał, to moc czarodziejów musiała wygasnąć. Kaliope opowiedziała, jak wyglądała scena powrotu czarodzieja na Ziemię już pozbawioną magii. Musiał to być potomek astronautów. Gdy usiadł na tronie – jedynym magicznym artefakcie, jaki pozostał – rozpoznano w nim władcę czarodziejów. Astronauta przyniósł to, czego brakowało – świeżą magię. Przywdział złote szaty. Zszokowanym ludziom ukazał się świetlny zarys pałacu ze złota.
Wyjaśnienie kwestii twarzy na drzwiach
[edytuj]Kwestię twarzy na drzwiach poruszyła Wilberta. Chciała wiedzieć, kim jest ta kobieta. Kaliope dopiero teraz zwróciła uwagę na dziwne zachowanie małżonka. Co chwilę wpatrywał się w jej twarz. Wyglądał, jakby znał ją doskonale. A więc koszmar nie był tylko koszmarem, ale rzeczywistością. Ferdynand Volturi również zobaczył to samo, co Kaliope. On również miał dziwne przeczucie, że wypowiedzenie tej przepowiedni miało katalizator – był nim Aro Volturi, jego wnuk i przyszły władca czarodziejów. Wilberta zachowała w pełni zimną krew. Podeszła do Aro, położyła rękę na jego ramieniu, co wybudziło go z zadumy. Gdy odwrócił się w ich stronę, oczy zaświeciły mu się różowym światłem. Władca czarodziejów natychmiast wyciągnął ku niemu różdżkę, a on nie rozumiał, dlaczego to robi. Kaliope natomiast nie wiedziała, o co chodzi, ale sama była nie mniej przerażona niż Aro. Wilberta stanęła pomiędzy mężczyznami i kazała uspokoić „męskie hormony”. To pomogło, ale Aro chciał natychmiast wiedzieć, co takiego zrobił, że dziadek wymierzył w niego różdżkę. Starsza czarownica zrobiła zatroskaną minę. Uświadomiła Aro, iż właśnie pękł urok rzucony na niego. Za pomocą magii rzucono na niego mieszankę zaklęć o charakterze miłosnym. Nie wiedziała, jakiego typu one były, ale jedno wiedziała na pewno. Musiały być bardzo mocne, skoro owładnęły nie tylko czarodziejem, ale też tytanem. Powiedziała na głos to, o czym wcześniej myślał Ferdynand – sprowokowało to wypowiedzenie przepowiedni. Podkreśliła krytyczność tej sytuacji. Rzucenie klątwy miłosnej na tytana jest niemalże niemożliwe, ale jednak ktoś tego dokonał. Kaliope włączyła się do rozważań i zapytała o ten portret kobiety wypalony na drzwiach. Aro potwierdził, że zna ją. Nazywa się Katarzyna Akheina, pracuje w ambasadzie Volturi w Moskwie z nadania władz rosyjskich. Po wypowiedzeniu tego zdania zamilkł. Dla każdej osoby w tym pomieszczeniu stało się jasne – w aferę jest zamieszany rząd rosyjski i to może spowodować wybuch wojny. Władca czarodziejów polecił styksowi, aby do komnaty w trybie pilnym dołączyli do nich najważniejsi urzędnicy rodu Volturi: Księżna-małżonka Renata von Habsburg-Lothringen (ur. 1923), Cezar Rzymu i Czarodziejów, a także następca tronu Abraxas Volturi (ur. 1944), Wielki Sędzia Volteru Łukasz Volturi (ur. 1991) i Gubernator Volteru Janos Koniecpolski (ur. 1972).
Wiele osób zapomina lub nie wie, że sama Kaliope Merowing jest Tytanem. Może poznać myśli wszystkich ludzi. Może to zrobić za ich zgodą lub bez – w tym drugim przypadku sprawia ogromny ból psychiczny ofierze. Wezwane osoby przybyły w ciągu kilku minut. Zapoznały się ze stanem faktycznym. Łukasz Volturi i Janos Koniecpolski milczeli, nie pokazywali żadnych uczuć, natomiast Abraxas skrytykował syna i przeklął Rosję. Księżna-małżonka chciała rozwinąć temat, ale, widząc minę władcy, poprzestała jedynie na cmokaniu. Kaliope powiedziała wszystkim, że mogą zobaczyć to, co ona zobaczy w umyśle Aro. Aro musi w pełni wyrazić na to zgodę, aby nie odczuwał tortur, bowiem sfera myśli należy do bardzo wrażliwych. Łatwo dokonać w niej strasznych zniszczeń, niemal nic nie robiąc. Zapewniła małżonka, że pozostałe osoby tylko będą widzieć obraz, bez wpływu na niego. Ona również starała się zachować uczucia w ryzach. To było i dla niej bardzo ciężkie przeżycie. Wielki Sędzia Volteru zaproponował, by wszyscy podpisali pakt milczenia – nikt nie może ujawnić obrazu myśli. Volturi przekażą światu tylko niezbędne informacje, bez komentarzy ze strony świadków.
Każdy wypił eliksir, w tym Aro. On również musiał być świadkiem. Kaliope stanęła za małżonkiem. Palcami obu dłoni dotknęła głowy i powiedziała cicho formułę zaklęcia legilemtio. Obraz zaczął wirować. Wirował i wirował coraz szybciej. Scena zaczęła się zmieniać. Otoczyła ich mgła, wokół szalała burza. Trudno było powiedzieć, gdzie teraz byli. Umysł Aro nie próbował ich zwalczać, ale też nie pomagał. To nie był celowy opór, ale krzyk rozpaczy. Głos Kaliope zagłuszył ryk burzy: Aruś, posłuchaj mojego głosu. Moje myśli do Twoich myśli, moje uczucia do twoich uczuć, moja magia do twojej magii. Wpuść mnie do środka. To zadziałało. Burza umilkła, ale majaczyła gdzieś w oddali. Był to znak, aby spieszyć się. Kaliope powiedziała ponownie na głos Katarzyna Akheina. Znaleźli się w gabinecie ambasadora w Moskwie. Szef rosyjskiego personelu ambasady przedstawiał mu dojrzałą kobietę o anielskich rysach twarzy. Aro był dla niej bardzo miły, a ona była nim oczarowana. Traktował ją z rezerwą i chłodno. Potem kilkakrotnie kobieta namawiała go na wspólną kolację, obiady, jednakże spotykała się z odmową. Aro wiedział, że takie zachowanie nie jest mile widziane w Volterze. Kochał też Kaliope i nie pozwoliłby, aby cokolwiek stanęło jej na drodze. Pozwalał na to, aby w budynku ambasady razem napić się kawy. Katarzyna czasem mu ją przygotowywała w czasie długich spotkań. Nie było to zakazane, ale powinna to robić w obecności styksów. Nigdy nie lubił, gdy byli w pobliżu, gdy pracowali. Toteż zawsze stali przed drzwiami na wypadek, gdyby byli potrzebni. Podczas wspólnej kawy rozmawiali o zainteresowaniach, jednak zawsze zachowywali dystans. Trwało to ponad dwa lata i nic pomiędzy nimi się nie wydarzyło. Jakiś czas temu Katarzyna zraniła się w palec od wyszczerbionej zastawy. Aro pomógł jej opatrzyć palec. Potem wypił w samotności kawę. Na wewnętrznym brzegu filiżanki znalazł krople grawitacyjnej krwi.
Dalsza scena była trudna do zinterpretowania. Aro poszedł do pokoju Katarzyny. Wszyscy oglądali to poprzez bardzo szybkie migawki. Doszło do zbliżenia seksualnego pomiędzy nimi. Gdy skończyli, Aro po prostu się ubrał. Nim wyszedł, spojrzał w stronę Katarzyny. Jego oczy zabłysnęły różowym blaskiem. Po tym wokół nich zaczęła tworzyć się mgła i chmury burzowe. Seans dobiegł końca. Kaliope wyszła z umysłu małżonka. Zapadła chwila ciszy, którą przerwał Aro. Aro z pełnym przekonaniem stwierdził, że ciągle pił eliksir miłości, ale jego własna moc tytaniczna neutralizowała jego działanie. Krew jest za to bardzo silnym nośnikiem magii i nawet jako tytan nie dał rady tego przeskoczyć. Wielki Sędzia Volteru wyraził opinię, że dodanie krwi do kawy z eliksirem miłosnym było wypadkiem, dlatego iż w filiżance znalazły się krople grawitacyjne. Wilberta i Ferdynand poparli go. Ostateczne złamanie klątwy nastąpiło tutaj, w komnacie, ponieważ wystąpił odpowiedni wyzwalacz. Najważniejsze pytanie zadała, aczkolwiek bardzo kąśliwie, Katarzyna: co Volturi zrobią w tej sytuacji.
Władca czarodziejów postanowił, że trzeba bezwzględnie wyjaśnić sprawę od strony samej Katarzyny Akheiny. Aro przyznał, że kobieta jest w ciąży – jak utrzymywała – z narzeczonym.
Katarzyna kontra Aro
[edytuj]Wizyta w Moskwie została bardzo szybko przygotowana w ramach wizyty kurtuazyjnej. Aro Volturi wracał tam jako ambasador. Towarzyszyła mu małżonka. Towarzyszył im najstarszy syn Łukasz Volturi, a „przy okazji” pełniący funkcję Wielkiego Sędziego Volteru. Ferdynand Volturi nie mógł jechać, ale zlecił dokładne zbadanie sprawy. Dwa dni później cała trójka znalazła się w Moskwie. Zadanie Aro Volturi polegało tylko na wezwaniu Katarzyny. Dalej nie ma prawa zabierać głosu. Przesłuchiwać ma głównie Łukasz Volturi, natomiast Kaliope ma pilnować prawdomówności. Jeszcze przed wyjazdem Wielki Sędzia Volteru i władca czarodziejów rozmawiali o jurysdykcji prawnej. Obaj doskonale wiedzieli, że nie będą mogli wywieźć Katarzyny, a przynajmniej nie bez jej zgody. Niemniej trzeba przeprowadzić badania prenatalne, aby potwierdzić ojcostwo Aro. Ferdynand, jak i Łukasz, kierowali się interesami rodu, a nie konkretnej jednostki. Wiedzieli, że są na progu wielkiej katastrofy, która rozbije jedność rodziny.
Katarzyna Akheina była w ósmym miesiącu ciąży. To miał być jej ostatni dzień pracy. Gdy przyszło zaproszenie od ambasadora, bardzo mocno ucieszyła się z tego wyróżnienia. W zaproszeniu napisano, że oczekuje na nią również najbliższa rodzina Aro. Nie wzbudziło to w niej żadnego niepokoju – nie wspomniano urzędów, jakie pełnili. Gdy weszła do komnaty, zobaczyła troje ludzi. Aro patrzył na nią bardzo wrogo, a pozostali byli neutralni. Ambasador poprosił ją, po czym wyszedł z pomieszczenia. Postanowił napisać list do władcy czarodziejów, apelując o aborcję ciąży lub o pozwolenie, aby urodziła martwe dziecko lub dzieci. Tymczasem Wielki Sędzia Volteru bez żadnych ogródek powiadomił Katarzynę, co wiedzą. Poinformował najpierw o odkryciu eliksiru miłosnego. Z drwiną w głosie zapytał, czy ma świadomość, że na tytana takie eliksiry słabo działają. Katarzyna była w totalnym szoku. Nie sądziła, by ktokolwiek wiedział, co ona robiła. Nie uchyliła się od odpowiedzi. Powiedziała Łukaszowi, że jako chemiczka próbowała różnych dawek, bo chciała zostać matką tak wspaniałego mężczyzny, jakim jest Aro, ale on ją cały czas lekceważył, pomimo podawanych coraz większych porcji. W końcu jej uległ. Kaliope zapytała, kiedy postanowiła dodać krew do eliksiru. Katarzyna poczuła się tym urażona. Powiedziała, że nie potrzebuje własnej krwi, bo jest na tyle dobrą chemiczką, iż znalazła odpowiednią dawkę. Potwierdziło to, co dotąd myśleli – dodanie krwi było wypadkiem. Wielki Sędzia Volteru zapytał wprost, czy Aro jest ojcem. Gdy otrzymał twierdzącą odpowiedź, poczuł się bardzo źle. A potem Katarzyna zaproponowała badania krwi dzieci. Napisała odręcznie pozwolenie na wywiezienie siebie do Volteru: Ja, Katarzyna Akheina, żądam przeprowadzenia badań genetycznych moich dzieci w Volterze. Twierdzę, że Aro Volturi jest ojcem moich ukochanych pociech. Zaś Volturi, jak nie chcą mieć skandalu na skalę świata, muszą mnie potem odstawić w pełni zdrową. Łukasz Volturi przeczytał to. Miał lekki uśmiech, bo teraz nie musiał łamać prawa. Należało jeszcze uświadomić Katarzynę, co znaczy ciąża z członkiem rodu Volturi.
Łukasz Volturi zaczął mówić o barierze krwi. Żaden członek rodu Volturi nie może urodzić się poza małżeństwem. Nie istnieje możliwość obejścia tego magicznego prawa. Akt małżeństwa legalizuje możliwość „posiadania” potomków. W przypadku braku tego aktu każde dziecko urodzi się martwe, ponieważ magia Volturi zabije każdego, kto nie pochodzi z prawego łoża. Po czym zwrócił się jeszcze bardziej wprost i bezwzględnie do Katarzyny – albo poślubi Aro Volturi, albo jej dzieci umrą. Dopiero teraz zrozumiała, co zrobiła własnym nienarodzonym dzieciom. Widziała, że Volturi chcą jej potomków i są gotowi do osiągnięcia celu. Wpadła w ich sidła, bo chciała być matką.
Wieczorem Katarzyna wraz z Łukaszem i Kaliope przyjechali do Volteru.
Konsekwencje
[edytuj]Po potwierdzeniu ojcostwa bliźniaków Łukasz Volturi podpisał akty rozwodowe rodziców. Aro Volturi cały czas zgłaszał sprzeciw. Został jednak zupełnie zlekceważony. Postanowił oddać niemal cały majątek Kaliope, ale Wielki Sędzia Volteru nie mógł czegoś takiego zatwierdzić. Ślub Aro Volturi i Katarzyny Akheiny miał miejsce w dniu 27 kwietnia 2025 roku. Była to krótka ceremonia pozbawiona radości. Nowa małżonka Aro stała się ofiarą przemocy psychicznej. Aro nienawidził jej do tego stopnia, że życzył jej, aby zdechła podczas porodu. 2 maja urodziło się dwóch chłopców. Otrzymali imiona Agamemnona i Grzegorza. Katarzyna bardzo kochała dzieci, jednakże życie na dworze rodu Volturi stało się ciągłą udręką. Nie rozumiała, dlaczego pozwolono na narodziny chłopców, ale nie zrobiono dosłownie nic, aby pomóc ułożyć to życie. Kobieta wpadła w ciągłą depresję. Jeśli spotykała małżonka, to dochodziło zawsze do kłótni. Aro po raz pierwszy zobaczył chłopców dopiero po pięciu tygodniach od narodzin. Podczas pogrzebu Fineasa Abraxasa Volturi po raz pierwszy doszło do publicznej kłótni pomiędzy Aro a Katarzyną. Kobieta została upokorzona publicznie. Przestała już oczekiwać czegokolwiek od męża i jego rodziny. Otruła swoich ochroniarzy i udała się nad Jezioro panteonowe. Tam popełniła samobójstwo. Pozostawiła po sobie list samobójczy, w którym wszystko wyjaśniła.