Pandemia wirusa SARS-CoV-2 w Volterze
Pandemia wirusa SARS-CoV-2 w Volterze - – epidemia zachorowań na ostrą zakaźną chorobę układu oddechowego COVID-19 wywoływaną przez wirusa SARS-CoV-2. Pierwszy przypadek zarejestrowany w Volterze miał 19 lutego. Pacjentem zero była osoba, która wróciła wraz z korpusem dyplomatycznym z Chińskiej Republiki Ludowej. Sytuacja wydawała się być na tyle szybko opanowana, że władze miasta nie wprowadziły szerszych środków zaradczych. Tak jak w całych Włoszech mieszkańcy lekceważyli zagrożenie wydawane przez władze sanitarne. Volter słynie z tego, że mieszkańcy miasta to długowieczni czarodzieje, często mający nawet 130 lat. A dla tej grupy wiekowej koronawirus jest najbardziej niebezpieczny. Władze cywilne informowały, że od 23 lutego nastąpiła nagły wzrost zachorowań, na następny dzień miał miejsce pierwszy śmiertelny przypadek. Wielki Mistrz rodu Volturi Ferdynand Volturi w dniu 26 lutego wprowadził stan zagrożenia. Zakazano ludziom zbierać się w miejscach publicznych, ograniczono ruch do i z miasta. Podobnie jak na przykładzie całej Italii volteranie zlekceważyli zasady bezpieczeństwa i wykorzystywali "wolne" do spotkań towarzyskich. Gubernator Volteru zarosił wszystkim łamiącym przepisy wysokie kary finasnowe, jednak i to nie pomogło. Ferdynand Volturi, mocno rozgniewany, że jego słowa zostały zlekceważone, wydał dekret wprowadzając stan wojenny w Volterze. Na ulice miasta wyprowadził blisko 120 tysięcy styksów, którzy w badaniach laboratoryjnych wykazywali odporność na wirus SARS-CoV-2. Od dnia 28 lutego Volter to miasto zamknięte. Panują tam wojskowe regulaminy. Osoby chore są leczone w ośrodku badań specjalnych. Przestrzeganie zasad kwarantanny pilnują nie tylko styksowie, ale drony i roboty. Wyjść z budynku tylko zdrowi za zgodą specjalnego nadzorcy.
Droga do Volteru
[edytuj]Ród Volturi był świadom, że wirus mocno szaleje w Chinach, dlatego zdecydowali o niepełnej wymianie korpusu dyplomatycznego w Pekinie. Miała pozostać grupa kulturowa i biznesowa, natomiast pozostałe czekały szkolenia, urlopy bądź inne zadania wyznaczone. Pacjentem zero był tłumacz z języka angielskiego i japońskiego Giambattista Ancour. Zgodnie z wytycznymi jakie otrzymał po powrocie do Volteru miał zgłosić się na badania lekarskie, które ostatecznie nie wykonano tak jak być powinno. Przeprowadzono jedynie krótki wywiad, Zanim wystąpiły pierwsze widoczne symptomy, to pan Ancour odbył szereg spotkań nie tylko z rodziną, ale i z urzędnikami miasta czy przyjaciółmi. Gdy jego stan zdrowia pogorszył się pierwszą diagnozą było zmęczenie i lekarz zalecił mu odpoczynek. Na następny dzień władze sanitarne Volteru zażądały przeprowadzenia pełnych badań, ponieważ dyplomata wrócił z kraju objętego epidemią. Wyniki pobranego wymazu dały pozytywny wynik na korona wirusa.
Drugą drogą jaką wirus przeszedł do miasta byli sami Włosi. Interkacja pomiędzy Neapolem a Volterem do czasu zamkniecia miasta pozostawała niezakłócona. Dziennie do stolicy czarodziejów przyjeżdżało nawet kilkanaście tysięcy pracowników. Zgodnie z ustawą o słupach granicznych były to osoby z zezwnątrz kategorii A. Powstanie faktycznej granicy pomiędzy Italią a Volterem w 2016 roku nie zmieniło na zmniejszenie ruchu do miasta. Władze cywilne niechętnie wyrażały zgodę na mocne inwigilowanie wchodzących i wjeżdżających. Za ich sprawą przestano w sierpniu 2018 roku badać stan zdrowia. Przewodniczący Rady Volteru Xandor Xan pod naciskiem Żyllisa wycofał tę decyzję wraz gdy w całej Italii lawinowo wzrosły przypadki zachorowania na koronawirusa. Epidemia mocno zaszkodziła jego pozycji w Volterze, ponieważ w zasadzie władze wojskowe przejęły zarządzenie Volterem.
Pierwsze decyzje
[edytuj]Ministra Zdrowia w prezydium Rady Volteru Hipolita de Carmiette była w ciągłym kontakcie z italskim resortem zdrowia. Wydała poradnik zachowania higieny i że nie należy Wystawiać się nie potrzebne ryzyko. W całym mieście rozwieszono plakaty na słupach, bilbordach i rozdawano to w formie ulotki na przejściach granicznych. Włosi i volteranie zlekceważyli to. Należy zaznaczyć, że miasto nie podjęło żadnych kroków, aby zapobiec przenikania koronawirusa wewnątrz murów miejskich. Pierwsze przypadki rejestrowano jako ostre przypadki grypy A/ H1N1. Dopiero gdy przypadek Giambattisty Ancour został nagłośniony to dopiero ponownie przebadano pacjentów. Niestety zmarli nie doczekując odpowiedniej pomocy medycznej.
17-28 luty 2020
[edytuj]| Dzień | Liczba zachorowań | Różnica | Liczba zgonów | % chorych |
|---|---|---|---|---|
| 19 Luty | 1 | +1 | 0 | 0% |
| 20 luty | 0 | 0 | 0 | 0% |
| 21 luty | 0 | 0 | 0 | 0% |
| 22 luty | 0 | 0 | 0 | 0% |
| 23 luty | 8 | +7 (+700%) |
0 | 0 |
| 24 luty | 17 | +9 (+115.5%) |
0 | 0% |
| 25 luty | 111 | +96 (+564%) |
0 | 0% |
| 26 luty | 277 | +166 (+565%) |
+4 | 1,44% |
| 27 luty | 595 | +318 (+115%) |
69 (+65) |
11,76% |
| 28 luty | 1025 | +430 (+72%) |
185 (+116) |
16,1% |
Pierwszą wykrytą dużą grupą zarażonych koronawirusem miała miejsce w dniu 21 lutego w Lombardi. Pierwsze 16 osób nie było czarodziejami. Czarodziejskie służby sanitarne zanotowały taki już następnego dnia. W Volterze pierwsze przypadki uważano za odmiany grypy. W mieście panuje obowiązek szczepień przeciwko tej chorobie, dlatego departament zdrowia zamierzał przepadać chorych czy nie złamali prawa. W dniach 23-24 lutego zanotowano kolejne 20 przypadków grypy, potem po ponownych przebadaniu 16 z nich to koronawirus. Pacjenci byli w przedziale wieku powyżej 100 lat. W dniu 26 lutego zmarły cztery osoby. To były pierwsze przypadki śmierci w Volterze w wyniku pandemii. W kolejnych dniach sytuacja nie przedstawia się zbyt dobrze. W dniu 25 lutego zanotowano 116 przypadków grypy, a po ponownym przebadaniu chorych 94 miało koronawirusa. Tego dnia podjęto decyzje, aby przygotować szpital na wypadek wybuchu epidemii. Hipolita de Carmiete przeznaczyła na ten 160 tysięcy złotych Volteru (8,6 mln euro). Ferdynand Volturi zalecił członkom swojej rodziny izolację na wypadek epidemii grypy. Do uszów seniora dochodziły informacje, że przypadki zachorowań to przypadki koronawirusa. W rozmowie z Xandorem Xan zapowiedział mu, że to władze cywilne miasta odpowiadają za jego bezpieczeństwo. Volturi będą interweniować tylko w przypadku gdy sytuacja wymknie się spod kontroli. w dniu 26 lutego zanotowano 166 nowych przypadków zachorowań, no i zmarły cztery osoby. Władze miasta wydały zarządzenie, aby zaprzestać spotykania się w miejscach publicznych. Zalecono pozostanie w domach jako środka zaradczego przeciwko pandemii. Departament zdrowia promował mycie rąk, tak jak władze w całej Italii. Niestety volteranie zachowywali się jak typowi Włosi. Każdą wolną chwilę spędzali w kawiarniach, pizzeriach i w klubach. Nikt nie zważał, że ktoś może być przeziębiony. Ferdynand Volturi wprowadził stan zagrożenia, dzięki czemu władze cywilne miasta mogły użyć siły, aby zaprowadzić porządek. Na następny dzień Xandor Xan zamknął szkoły i zalecił zamknięcie wszystkich budynków użyteczności publicznej. Policja wyszła na ulice i miała karać mandatami wszystkich tych, którzy łamali zalecenia Rady Volteru. Służby sanitarne zanotowały tego dnia 318 przypadków zarażenia się koronawirusem. Zmarło 66 osób, w tym wielu notabli. Xandor Xan wezwał członków Rady Volteru na e-obrady. Podczas nich dowiedział się, że w zasadzie stracił włądzę, ponieważ Ferdynand Volturi stracił cierpliwość nie tylko do rajców i ich działań, ale nawet do członków arystokracji. Jako przykład nie kompetencji władz miejskich podał bierny opór policji cywilnej, która nie wykonywała dobrze swoich obowiązków. Nie karali ludzi za to, że zbierali się w miejscach publicznych. Skrytykował Xandora Xana za jego słabe zarządzanie w dobie kryzysu. Ferdynand Volturi zapowiedział wprowadzenie stanu wojennego, co ma drastycznie zmniejszyć pojawiania się nowych przypadków zachorowań na koronawirusa. Po zakończeniu obrad Przewodniczący Rady Volteru otrzymał informacje, że ród Volturi oczekuje, że złoży rezygnację w odpowiednim terminie. Tymczasem społeczeństwo zaczęło panikować. Sklepy przeżywały prawdziwe oblężenie. Wykupiono produkty spożywcze o długiej dacie spożycia jak cukier, mąka, wszelkiej maści makarony, dżemy i konfitury, ciasta i produkty śniadaniowe. Oprócz tego środki czystości i higieny jak papier toaletowy, środki do dezynfekcji i mycia rąk. Władze miejskie wzywały do opanowania się. Volterowi nie groziły braki towarów, ani nie myślano o zamknięciu sklepów. W dniu 27 lutego Ferdynand Volturi ogłosił areszt dla członków Rzymskiej Rady Arcyczystych Rodów Czystej Krwi. W razie przypadku złamania nakazu groziło zawieszenie w prawach członka Rady. W dniu 28 lutego zanotowano kolejne 430 przypadków zarażenia się i zmarło 116 osób. Służby sanitarne przewidywały, że w wyniku paniki zakupowej w kolejnych dniach będą odnotowywały znacznie więcej przypadków zachorowań i zgonów. Policja cywilna została poinstruowana, że mają wykonywać rozkazy, bo w przeciwnym wypadku zostaną ukarani finansowo lub zwolnieni dyscyplinarnie. Spacerowicze ze zdziwieniem reagowali gdy otrzymywali mandaty w horrendalnej wysokości, po przeliczeniu, 1000 euro. Część niezadowolonych obywateli z nowej polityki rajców próbowało zebrać się przed pałacem rodu Volturi by zaprotestować przeciwko nowym prawo. Zakończyło się to użyciem siły przez Żyllisa. Aresztowano 25 osób. Przebadano ich pod kątem zachorowania na koronawirusa. Wyniki były negatywne, ale na wszelki zatrzymano ich w 14-dniowej kwarantannie. O godzinie 18 Ferdynand Volturi w radio i telewizji ogłosił wprowadzenie stanu wojennego. Xandor Xan nie miał żadnego wpływu na jego kształt. Wprowadzenie poważnych restrykcji spowodowało, że Przewodniczący Rady Volteru stracił władzę, ponieważ sama Rada Volteru została zawieszona.
Ferdynand Volturi rzadko przemawia przez środki masowego przekazu, dlatego oznaczało to, że sytuacja jest bardzo poważna. w pierwszych zdaniu zrugał volteran za zlekceważenie zasad bezpieczeństwa. Podkreślił, że reformy z 2013 roku dały mieszkańcom prawo do decydowania o sobie w większych ramach niż kiedykolwiek. Podkreślił swój sprzeciw wobec tych zmian. Teraz zmian nie można cofnąć, ale należy ograniczyć negatywne skutki braku dojrzałości mieszkańców Volteru. Na koniec przeczytał treść dekretu:
Volter, 28 II 2020
Komentarze volterowskich działaczy demokratycznych były ponure. O to w jednej w chwili Ferdynand Volturi zawiesił niemal wszystkie swobody obywatelskie. Nie miał powstrzymać tego, a wszelkie przejawy sprzeciwu potraktowano by jak zdradę stanu. Ferdynand Volturi o godzinie 17:45 rozpoczął wyprowadzanie styksów na ulice. Volteranie widzieli potężne kolumny wojska. Z przerażeniem reagowali gdy zajmowali dzielnicę po dzielnicy. miasto ma powierzchnie ponad 1000km2. O koło godziny 20, w wiadomościach głównych, podano, że w Volterze obecnie wyszło na ulice blisko 15 tysięcy styksów. Pierwszą czynnością władz wojskowych było zamkniecie granic miasta. Od tej pory nikt nie mógł wejść, wjechać ani wyjść i wyjechać. Osoby będące na ulicach zaczęto bezpardonowo kontrolować. Z początku można było uniknąć patroli bezpieczeństwa, ale już o godzinie 21 w miejsce znajdowało się 29 tysięcy styksów. Cztery szpitale zostały otoczone kordonem sanitarnym z wydzielonym miejscem na przyjmowanie nowych przypadków zachorowań. Na rogach ulic w magiczny sposób powstawały strażnice. Można było odczuć grozę stanu wojennego. O godzinie 21:45 lampy uliczne zaczęły mrugać na czerwono sygnalizując w ten sposób nadejście godziny policyjnej. O godzinie 22 rozległ się przerażający dziewek z megafonów. Wraz z rozpoczęciem godziny policyjnej w Volterze w mieście znajdowało 45 tysięcy styksów. Już ta liczba robiła ogromne wrażenie, jednak to był początek zajmowania miasta przez siły wojskowe. Ferdynand volturi postanowił od razu za jednych zamachem ograniczyć wolność volteran, aby powstrzymać rozwój koronawirusa. Miał ku temu powody osobiste, sam miał już ponad 100 lat. Wobec czego znajdował się w grypie najwyższego ryzyka, tak jak znaczna część jego rodziny.
Komentatorzy polityczni bardzo negatywnie ocenili wprowadzenie stanu wojennego. Gazety rozpisywały się, że jest to zamach stanu pod osłoną gadania, iż chodzi tu o ochronę mieszkańców Volteru przez śmiertelnie niebezpieczną pandemią. Dwór nie skomentował takich doniesień, a sami volteranie krytycznie ocenili opozycyjne wyniki. Nie mniej zastanawiano się nad skutkami ograniczenia wolności po zakończeniu pandemii. Pytano wprost czy Ferdynand Volturi odda cywilną władzę nad miastem. Na koniec miesiąca przedstawione smutne dane zbiorcze na koniec miesiąca.

W gazetach można było zobaczyć takie zbiorcze tabelki (patrz na lewo). Oceniono, że volteranie to równocześnie nie-Włosi i Włosi. Z jednej strony Volter to na pewien sposób multinarodowe miasto, będące formalnie częścią Republiki Italii a posiadające własne służby dyplomatyczne, armię i walutę, a z drugiej to supernowoczesna metropolia mówiąca w języku włoskim, o kulturze zgodnej z całym państwem. W mieście znajduje się dziesięć szpitali, ale tylko dwa to zakaźne. Volter słynie z tego, że znaczną część sprzętu drukuje w drukarkach 3D. W raz wybuchem epidemii Gubernator Volteru zapewnił rząd italski, że miasto czarodziejów wspomoże Włochy w walce przeciwko koronawirusowi. Odbywało się to m.in przez dostarczanie sprzętu medycznego, jak i testów. Testy zostały skopiowane w dniach 14-22 lutego. Wówczas w samym Volterze nie mówiono, że i tu mogą wystać problemy. Praktycznie zerowy wynik jest efektem braku przeprowadzania testów. Wirus uderzył prawdopodobnie z falą pierwszych uciekających do miasta czarodziejów. W dniach 21-23 lutego przeprowadzono łącznie 45 testów. Tak mała liczba była spowodowana tym, że cały dostępny zapas poszedł do północnych Włoch. Fabryki otrzymały zamówienia na pokrycie miejskiego zapotrzebowania. Od początku było jasne, że ich moc przerobowa osiągnęła już dawno maksymalny limit. Wobec czego zrezygnowano z produkcji części sprzętu domowego i akcesoriów. Zwolniło to aż 30% środków, z czego 25% poświecono na pomoc republice a pozostałą na produkcję dla miasta. Volter do dnia 28 lutego wysłał 15 tysięcy testów, 7 tysięcy respiratorów i części zamiennych, dwa tysiące strojów ochronnych i 25 tysięcy maseczek. Zapewnił 14 tysięcy części zamienne do karetek, wozów policyjnych. Ta pomoc nie była zauważalna ani przez Włochów, ani obywateli Volteru, ale bez niej Italia miała by jeszcze więcej ofiar śmiertelnych. W samym Volterze w dniu 24 lutego przeprowadzono 45 testów, z czego 17 (37,8%) dało wynik pozytywny. Departament zdrowia z niepokojem przyjął ten wynik. Jeśli trend by się utrzymał to mogłoby zachorować dwa z pięciu milionów mieszkańców. W dniu 25 lutego przeprowadzono 405 testów. Taki znaczy przyrost był możliwy dzięki zmianom produkcji w fabrykach. Wyniki niezbyt dobrze się przedstawiały. 111 wyników na 405 były pozytywne, czyli stanowiły 27.41%Mniejszy wynik wcale nie napawał optymizmem departament zdrowia. W dalszym ciągu utrzymywano swojego prognozy. Apele władz miasta by pozostać w domach na nic się zdawały. kolejne dni pokazały jak bardzo sytuacja jest niebezpieczna. Urząd sanitarny meldował, że praktycznie już teraz osiągnęli maksymalną liczę dostępnych testów.W dniu 26 lutego spełnił się kolejny czarny scenariusz - pierwsze ofiary śmiertelne. To zmobilizowało fabryki do zwiększenia produkcji. W tym dniu przeprowadzono 714 testów, z czego 277 to pozytywy. Wynik procentowy znacznie zrósł do 38% i należał do najwyższych w ciągu trzech dni. W dniu 27 lutego urząd sanitarny przeprowadził 1250 testów. Był to imponujący wynik w porównaniu do poprzednich dni, ale ponownie pojawił się problem ze zwiększeniem produkcji testów. Produkcja maseczek osiągnęła maksymalny poziom. W efekcie volterowska pomoc dla północnych Włoszech uległa pomniejszeniu o zapotrzebowanie Volteru. W ostatni dzień miesiąca przeprowadzono 1850 testów,z czego aż 1025 dało wynik pozytywny na obecność koronawirusa.

Służby sanitarne przewidywały, że w takich warunkach przebadanie całej ludności Volteru zajmie koło dwóch miesięcy, co oznacza, że w żaden sposób nie opanuje pandemii kornoawirusa w Volterze. Wprowadzenie stanu wojennego, aby chociaż częściowo odzyskać kontrolę było dobrym rozwiązaniem dla służby zdrowia. Ludność została zmuszona do przebywania w jednym miejscu. Warto zwrócić uwagę na analizę wiekową osób chorych w całym tym okresie - osoby powyżej 100 lat 214 przypadków, w przedziale 80-100 lat to już 277 przypadków i w przedziale 60-80 zarejestrowano 168 przypadków. Taki wyniki są zbieżne z resztą kraju, ponieważ Włosi należą do najdłużej żyjących narodów w Europie. Volter na tym tle oczywiście znacznie przebija nie tylko Italię, ale i cały świat. Blisko 260 tysięcy z 5 milionów ma powyżej 100 lat, w tym Wielki Mistrz rodu Volturi Ferdynand Volturi, Wielki Sędzia Volteru Aro Volturi Starszy, jak i wielu seniorów z Rzymskiej Rady Arcyczystych Rodów Czystej Krwi. Początkowo uważano, że moc czarodziejska chroni organizm przed takimi wirusami, jednak jak wykazały badania u 100-lata poziom odporności magicznej jest bliski zeru. Wszystkie osoby, które zmarły pomiędzy 26 a 28 lutym miało powyżej 100 lat.
1-7 marca 2020
[edytuj]Pierwszy tydzień marca upłynął tylko na walce z koronawirusem, zgonami, ale i obywatele Volteru musieli przyzwyczaić się do zupełnie nowej sytuacji. Pierwsza godzina policyjna przyniosła setki aresztowań. Pierwszego dnia postanowiono, że osoby łamiące godzinę policyjna będą odstawiani do domu i otrzymają oficjalne upomnienie. Pod osłoną nocy w mieście pojawiały się kolejne jednostki styksów, których o godzinie 6. było już ponad 95 tysięcy. Dwie godziny później zakończono proces zajmowania nie tylko strategicznych punktów w Volterze, ale i nawet tych mniejszych uliczek. Przewodniczący Rady Volteru Xandor Xan podał do wiadomości, że Ferdynand Volturi wysłał ponad 100 tysięcy styków. Ta liczba robiła na wszystkich wrażenie, ale mało kto wiedział, że volterowsko wojsko zajęło część opustoszałych miejsc pracy w fabrykach, zwłaszcza przy produkcji maseczek, respiratorów, środków dezynfekcyjnych i bakteriobójczych, kombinezonów ochronnych. Według szacunków oddelegowano do pracy około styksów. Lekarze zauważyli również, że niewolnicy Volturi cieszą się znacznie lepszym zdrowiem niż czarodzieje. Chcieli przebadać genom i układ odpornościowy styksów, ale Ferdynand Volturi zakazał takich badań w obawie, że lekarze odkrywają w jaki sposób działa klątwa, która zmusza żołnierzy do bezwzględnego posłuszeństwa. Być może zaprzepaścił możliwość szybkiego zakończenia pandemii, jednak tu chodziło po prostu o interesy rodu Volturi. Volter przez kolejny tydzień przezywał bardzo ciężkie chwile. Walka z koronawirusem pochłaniała ogromne środki finansowe. Budżet cywilny miasta nie wytrzymałby tego, dlatego Wielki Mistrz rodu Volturi sfinansował ten wysiłek. W poprzednim okresie koszt wyniósł 7,9 miliona euro. Tak teraz był znacznie wyższy.
| Dzień | Liczba zachorowań | Różnica | Liczba zgonów | % chorych |
|---|---|---|---|---|
| 1 marca | 1477 | +452 (+44,1%) |
400 (+215) |
27,08% |
| 2 marca | 1997 | +500 (+35,54%) |
663 (+263) |
33,2% |
| 3 marca | 2492 | +495 (+26,09%) |
906 (+343) |
36,4% |
| 4 marca | 2911 | +419 (+16,81%) |
1201 (+295) |
41,26% |
| 5 marca | 3402 | +489 (+16,8%) |
1415 (+210) |
41,59% |
| 6 marca | 3663 | +261 (+7,67%) |
1509 (+94) |
41,19% |
| 7 marca | 3884 | +221 (+6,03%) |
1600 (+91) |
41,19% |
W dniu 1 marca sytuacja była równie zła jak w dniach poprzednich. Przybyło 452 nowych chorych, co stanowiło aż 44% wszystkich do tej pory zarejestrowanych przypadków. Równocześnie było to również więcej ilościowych przypadków niż w dniach poprzednich. Porównując wzrost z dnia na dzień to pomiędzy 1 marca a 28 lutego zanotowano o 22 przypadki więcej. Lekarze uważali, że w ciągu siedmiu dni liczba może przekroczyć tysiąc dziennie. Problem z wolnymi miejscami w szpitalach był co raz bardziej widoczny. Ferdynand Volturi przeznaczył pusty budynek koloseum na szpital. W jego celach można było umieścić blisko 700 osób. Jednak to i tak była zaledwie kropla w morzu potrzeb. W antycznej budowli styksowie przeprowadzali przeróbki budowlane tak, aby pomieścić jeszcze więcej osób. Postanowiono obudować wszystkie loże i podzielić je na mniejsze pomieszczenia. Łącznie zyskano 60 miejsc. Na drugiej i trzeciej kondygnacji, niegdyś należącej do arystokracji zwężono korytarze z 11 metrów do czterech. Większe izby podzielono na dwie lub jeśli się dało to na trzy części. Zyskano 400 miejsc. W podziemiach urządzono składnicę i kuchnię dla chorych. Na arenie wybudowano trzypiętrowy budynek dla lekarzy, gdzie znajdowało się również laboratorium. Ferdynand Volturi poniósł znaczne koszty w przystosowaniu koloseum pod szpital. Prace zajęły zaledwie trzy dni. Uczestniczyło w nich blisko dwa tysiące styksów i robotów. Wielki Mistrz rodu Volturi świadomy zagrożenia epidemiologicznego samymi zwłokami nakazał, aby wszystkie ciała zmarłych były bezwzględnie skremowane, niezależnie od statusy społecznego. W pierwszym dniu marca zmarło 215 osób, co łącznie dało wynik 400. Następnego dnia służby bezpieczeństwa podały, że doszło do 1450 przypadków złamania zakazu wychodzenia z domu bez potrzeby. Większość z nich została ukarana wysokimi mandatami, a ich domy lub mieszkania zostały oznaczone na mapach miasta jako "oporne". Opozycja alarmowała, że może to być początek wielkiej czystki w mieście. Część członków Rady Volteru mówiła wprost, że Volturi specjalnie nie podejmują szerokich działań przeciwko pandemii, ponieważ chcą wyeliminować przeciwników swojej władzy. Przewodniczący Rady Volteru Xandor Xan wzywał wszystkich do uspokojenia nastrojów. Tłumaczył, że tak wysoka śmiertelność jest spowodowana algorytmem przeprowadzania testów w konkretnej grupie wiekowej. Wezwał opozycję do poszanowania starań Ferdynanda Volturi, który mimo że jest w grupie największego ryzyka czynnie działa na rzecz usunięcia pandemii z miasta. W dniu 2 marca przybyło 500 zachorowań, co stanowiło 35,54% wszystkich przypadków. W porównaniu do dnia poprzedniego zarejestrowano o 48 chorych więcej (10,61%). Tego dnia zmarło również 263 osoby, o 48 więcej niż 1 marca. Pandemia już zabiła 663 czarodziejów, co stanowiło 33,2% wszystkich zachorowań. Dane liczbowe przedstawiały się ponuro jeśli nie brać czynników wiekowych (to będzie opisywane w dalszej części). Ferdynand Volturi nie zezwolił, aby styskowie pracowali w handlu, ale w zamian za ogromne ryzyko jakie podejmowali pracownicy supermarketów zapewnił im podwojenie pensji, a w razie zarażenia zatrzymywali nie tylko 100 procent podstawy, ale i dodatek. Zapewniono im też maseczki. Takie same przywileje płacowe otrzymali straż miejska, pogotowie ratunkowe i straż pożarna. W kolejnym dniu odnotowano mniejszą liczbę osób zarażonych. Przybyło 495 nowych przypadków. Ale za to gwałtownie zrosła liczba zgonów, bo zmarło aż 343 osoby, to o 81 przypadków więcej niż poprzedniego dnia. Osoby starsze powyżej 100. roku życia zaczęli panikować. Zamawiały swoje pogrzeby ryzykując zdrowiem swoim i otoczenia. Styksowie karali ich za kłamanie w sprawie z jakich powodów wychodzą z budynku. Tylko 3 marca 12 tysięcy osób, z tego blisko połowa to superstulatkowie otrzymali mandaty. Urząd sanitarny w meldunku dla Xandora Xana informował, że będzie to miało brzemienne skutki w kolejnych dniach, ponieważ jedna z osób została podana kwarantannie. Konsekwencje okazały się poważne nie tylko dla odosobnionej, ale i rodziny, która stanowiła pieczę. Postanowiono ukarać ich za nie upilnowanie starszego mężczyzny - wydalono z miasta synową i jego brata. Ferdynand Volturi rzucił na nich barierę krwi, co oznaczało, że nigdy nie mogą wrócić do stolicy czarodziejów.Innym problemem była przebudowa volterowskiego Koloseum. Brakowało części materiałów budowlanych. Postanowiono, więc rozebrać najwyższe kondygnacje i użyć gruz, cegły do budowy ścian. O inicjatywie rodu Volturi pisano w całej Italii. Chwalono ten pomysł wykorzystania budynku, mimo że jest pomnikiem historii. Przewodniczący Rady Volteru w wywiadzie dla Radia Rzymskiego zapewnił, że po zakończeni epidemii volterowski koloseum zostanie przywrócony do czasów swojej świetności. Nie wiedział o planach gubernatoratu - podziemia budowli miały być przekształcone w masowy cmentarz w razie gdyby koronawirus pochłonął około 10 tysięcy ofiar. W tajemnicy utrzymywano również, że niektórzy członkowie rodu Volturi zostali zarażeni, wśród nich był Wielki Sędzia Volteru Aro Volturi Starszy. Sytuacja robiła się co oraz bardziej poważna, dlatego Ferdynand Volturi zezwolił nad szczepionką z wykorzystaniem krwi styksów i członków rodu Volturi. Prace utajniono, a jej benefity przeznaczono tylko dla dynastii panującej. Volter gospodarczo w dniu 3 marca stanął. Działało nie wiele firm, a większość z nich internetowo. Straty finansowe sięgnęły już wówczas 26 milionów euro, z czego 22 miliony pokrył skarbiec Volturi. W dniu 4 marca zarejestrowano 419 nowych przypadków. Służby sanitarne zwracają uwagę na spadkową tendencję. Udało się to osiągnąć dzięki ostrej polityki Ferdynanda Volturi wobec volteran. Tego dnia miał również skandal ze strony kilku arystokratów, którzy wezwali Wielkiego Mistrza rodu Volturi do pokrycia ich strat finansowych w związku z koronawirusem. Reakcja seniora rodu Volturi była wręcz zaskakująca. Do tej pory wykazywał ogromną sympatię do arystokratów. Zawsze ich ulgowo traktował. Natomiast tym razem wydał niesamowicie ostre oświadczenie
Volter, 4 marca 2020
Opozycja w Radzie Volteru dosłownie zaniemówiła. Ferdynand Volturi odkąd objął tron nie raz pokazywał im odrazę. Natomiast teraz wykazał troskę o wszystkich obywateli. Według przecieków z jego kancelarii senior ostro zdenerwował się. W ocenia Ferdynanda arystokraci przesadzili ze swoimi roszczeniami. Nie dość, że żyją jak pączki w maśle, to jeszcze wyciągają ręce po więcej. Dla zapewnienia spokoju społecznego musiał pokazać im gdzie jest ich miejsce. Znacznie ważniejszą kwestią niż obrażanie się arystokratów na Ferdynanda Volturi był współczynnik umieralności jest zdecydowanie wyższy niż gdziekolwiek na świecie. W ciągu jednego dnia zmarło 295 osób. Było to mniej niż 3 marca. Do tej pory zmarło 1201 osób, co stanowi aż 41,26% wszystkich przypadków zachorowań. Urząd sanitarny wręcz alarmował, że sytuacja nie może się tak długo utrzymać, bo w mieście może wybuchnąć panika. Wielki Mistrz rodu Volturi ostatecznie postanowił o przeznaczeniu podziemi koloseum na masowe groby. Równocześnie wydał dekret, na mocy którego ciała zmarłych mają być skremowane, a urny składowane w podziemiach. Pozostałe kości po kremacji mają zostać przebadane i składowane przez 100 lat. O tej części procedury nie powiadomiono rodzin zmarłych. W dniu 5 marca koloseum jako szpital zaczęło formalnie działać. Przyjmowali tylko krytyczne przypadki. W późniejszym czasie mówiono o tym budynku "amfiteatr śmierci", bowiem miała tam miejsce najwięcej zgonów. Zarejestrowano 489 nowych przypadków zachorowań. to o 70 więcej niż dnia poprzedniego, a co za tym idzie założenie władz sanitarnych, że minął szczyt zachorowań było przedwczesne. Zmarło za w tym mniej osób niż poprzednio, bo 210. Do dnia 5 marca zmarło 1410 osób, co stanowiło aż 41,59% zachorowań. Tutaj należy zwrócić uwagę na przyrost wynoszący mniej niż 1%. W poprzednich dniach było 4,86% (4 marca), 3,2% (3 marca), 6,12% (2 marca) i 10,09% (1 marca). Statystycznie dzień 5 marca był najmniej śmiercionośny pod względem procentowym. Kolejny dzień należał do jednych z lepszych do tej pory. Odsetek zachorowań spadł dzięki kwarantannie, która blisko po sześciu dniach zaczęła przynosić pożądane skutki. Volteranie podporządkowali się wymogom zachowania bezpieczeństwa, często w obawie przed represjami ze strony styków. Przewodniczący Rady Volteru Xandor Xan pogratulował lekarzom, że zmniejszono śmiertelność, dzięki skutecznej terapii. W dniu 6 marca zarejestrowano 261 nowych przypadków, dając ogólny wynik 3663 zachorowań. Współczynnik wyniósł 7,67% i był niemal dwukrotnie niższy niż w poprzednim dniu. Niestety zmarło też 95 czarodziejów. Gazety zauważyły, że może istnieć możliwość wygaśnięcia pandemii w Volterze. Twierdzono, że w ciągu kolejnego tygodnia mogą zostać zniesione restrykcje. Styksowie meldowali o zwiększonym posłuszeństwie obywateli, których po prostu zastraszono. Armia na ulicach wywoływała u nich złe skojarzenia. Do publicznej wiadomości nie podawano przypadków, kiedy żołnierze zarażą się koronawirusem. Tego w prasie informowano o co najmniej stu przypadkach w szeregach armii Volturi. Wśród nich miał być dowódca styksów Żyllis. Ferdynand Volturi wygłosił orędzie telewizyjne. Podziękował wszystkim tym co przyczyniają się do zwycięstwa nad pandemią. Przypomniał, że każdy ma obowiązek stosować się do zaleceń służb sanitarnych i wojska. Zapowiedział otworzenie granic miasta dla osób chcących go opuścić pod warunkiem przejścia kwarantanny. Ferdynand Volturi w żaden sposób nie odnosił się do rewelacji prasowych dotyczących styksów. W rzeczywistości rasa ta miała podobną odporność na wirusa jak pozostali ludzie. Od godziny 18:45 kolejne zmiany zaczęły pojawiać się w kombinezonach ochronnych i w maseczkach. Nieformalnie władzę przejął Hermiot, wysoko postawiony generał. W dniu 7 marca przybyło 221 przypadków nowych zarażeń, dając łączny wynik 3884 chorych. Niestety zmarło też 91 czarodziejów. Ferdynand Volturi ogłosił, że powoli mija pierwszy szczyt zachorowań, ale należy zachować obecnie szczególną ostrożność, dlatego wszystkie podjęte środki ostrożności pozostają w mocy. W ciągu tygodnia liczba zachorowań często przewyższała tę krajową. Natomiast Volter nie brano pod uwagę we włoskich statystykach. Wykrywalność wirusa w stolicy czarodziejów była ciągle poprawiana poprzez dostępność szybkich testów, badań laboratoryjnych. Należy pochwalić karność czarodziejów w wykonywaniu rozkazów Ferdynanda Volturi zastraszenie miasta było dobrym pomysłem zaprowadzenia ścisłego porządku, natomiast mało demokratycznym rozwiązaniem.
Codziennie przeprowadzano około 1,5-2 tysiące testów. W niedzielę, 1 marca zbadano 1669 osób, z czego 452 były pozytywne, co dało 27% wszystkich przebadanych osób. Tu nie ma czemu się dziwić, ponieważ w większości były to osoby starsze powyżej 80 roku życia. Propagandowo bardzo źle to wyglądało. Mogło sugerować, że miasto czeka bardzo ciężka pandemia, nawet cięższą niż całą Italię. Urząd sanitarny postanowił, na polecenie Xandora Xana i Ferdynanda Volturi, rozszerzyć grupę badanych. Równocześnie liczba przeprowadzonych testów nie może być niższa niż dnia poprzedniego. Tak więc w poniedziałek 2 marca przebadano 1716 próbek, z czego 500 dało pozytywny wynik na korona wirusa. Stanowiło to aż 29 procent sprawdzonych osób. Nie udało się propagandowo zmniejszyć liczby zachorowań. Liczba zgonów również wzrastała. Zmarło 27% ogólnej liczby chorych. Dokonano pewnej rodzaju machinacji za sugestią Gunernatora Volteru Brutus Jan Volturi (ur. 1945), poprzez drukowanie raz w tygodniu list zbiorczych. Prasa oczywiście szybko zauważyła to. Zastanawiano się czy sytuacja jest tak poważna, że dane utajniono. W kolejnych dniach patrzono się uważniej na ręce służb sanitarnych. We wtorek 3 marca przeprowadzono 1779 testów, z czego 495 miały pozytywny wynik. Stanowiło to 27,82% przeprowadzonych badan. Styksowie zameldowali również, że za nie długo mogą nie być wstanie spełnić nakazu przez braki surowcowe. Ferdynand Volturi zwrócił się do premiera Italii Giuseppe Conte z prośbą o przesłanie potrzebnych materiałów do produkcji testów, w zamian za to Volter zwiększy dostawę respiratorów i części do nich. Na następny dzień wznowiono transporty. Okazało się, że rząd włoski specjalnie zatrzymał je, aby wymusić pomoc na rodzie Volturi. Wielki Mistrz rodu Volturi ostro przyjął to do wiadomości, ale zachował konsekwencje decyzji premiera na późniejszy okres. W dniu 4 marca (środa) przeprowadzono 1793 testów, z czego 419 było pozytywnych. Stosunek procentowy spadł do 23,36 z 27,82%. Szybko zauważono, że różna w ilości testach jest niewielka. Opozycja wystosowała zapytanie do Przewodniczącego Rady Volteru i Brutusa Jana Volturi co jest tego przyczyną. Ku ich zaskoczeniu odpowiedziano, że Volter ma w tej chwili ograniczone surowce do produkcji i czekają aż Włochy odblokują możliwość pełnego importu. Volteranie nie zwykle w ostrych słowach skomentowali konflikt na linii Rzym-Volter. Wielu działaczy politycznych, zwróciło uwagę, że liczba zmarłych może stanowić niemal 50% wszystkich chorych. W żadnym innym regionie Płw. Apenińskiego taka sytuacja nie panowała. Wielu członków Rzymskiej Rady Arcyczystych Rodów Czystej Krwi na własną rękę zaczęło wysyłać transporty do Volteru. Pomimo zapewnień szefa włpskiego rządu, że z łatwością dostaną się do stolicy czarodziejów, to wielokrotnie zatrzymywano ich. Sprawa znalazła swój koniec w gdy ambasador Volturi w Rzymie Janos Koniecpolski złożył oficjalną skargę na ręce premiera i prezydenta. Wówczas padło pytanie "Czy Ród Volturi i Republika Italii są wstanie wojny handlowej czy sobie pomagamy?". Italskie media zastanawiały się nad konsekwencją wojny handlowej z Volterem. Widziano ją mocno w ciemnych barwach. Gdyby Volter i Volturi potraktować by jak państwo to należało by do najbogatszych państw na świecie to zajęłoby 4-5 miejsce. W czwartek 5 marca przpeorwadzono o sześć testów więcej. Było to spowodowane faktem, że surowce jeszcze nie dojechały do miasta. Z 1799 przeprowadzonych testów 489 miało wynik pozytywny. Dało to 27,18% przebadanych próbek. Styksowie stojący na granicach meldowali, że transporty zatrzymano w Neapolu. Kontrolował je urząd sanitarny czy do Volteru nie są transportowane maski. Ponownie Janos Koniecpolski interweniował. Ferdynand volturi był co raz bardziej zniecierpliwiony postawą Italii. Zaczął szukać innych źródeł, ale robił to dyskretnie, tak aby nie zdradzić swoich zamiarów. W piątek 6 marca urząd sanitarny przebadał 2001 osób, z czego 261 dało wynik pozytywny. 13,03% było zakażonych koronawirusem. Na następny dzień przeprowadzono o 32 testy więcej. również liczba zakażonych zmalała do 221.
W ciągu tych siedmiu dni zachorowało 2407 zachorowało i 1200 osób zmarło.
8-14 III 2020
[edytuj]Trzeci tydzień pandemii w Volterze przebiegał znacznie spokojniej niż przewidywano na początku. Za to politycznie było bardzo gorąco, ponieważ rosło napięcie pomiędzy Rzymem a Volturi.Premier Italii przypominał obowiązki jakie ma Ferdynand Volturi względem państwa włoskiego. Natomiast Wielki Mistrz rodu Volturi w prostych słowach stosował groźby pod adresem sprzedaży włoskiego długu publicznego, co by kraj zrujnowało. wypowiedzi Ferdynanda Volturi podprowadziły do wzrostu konfliktów na przejściu granicznym w Volterze. Po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat pojawili się granicznicy. Rząd włoski postanowił zablokować eksport materiałów służących do produkcji środków z walki z koronawirusem. chcieli w ten sposób zmusić miasto do uległości. Z tego powodu Ferdynand Volturi musiał znaleźć alternatywne źródła. W świecie czarodziejskim również było niedobrze. Minister Magii Italii Scypion Koniecpolski jako członek Rzymskiej Rady Arcyczystych rodów Czystej Krwi zamknął się w Volterze i stamtąd rządził czarodziejami. Spotkało to się z ogromną krytyką wszystkich środowisk politycznych, nawet tych popierających provolterowską politykę ministra. Nieobecność Koniecpolskiego wykorzystał lekarz pracujący przy pacjentach przy koronawirusie w Rzymie. Gianni Olvieri czynnie walczył o to by wszyscy zostawali w domu. Chwalił decyzję Ferdynanda Volturi o pozbawieniu ludzi wielu swobód obywatelskich, bo to uratowało wiele istnień. Rzymianie jasno zapowiedzieli, że poprą kandydaturę Olveriego na ministra. Rok 2020 to rok wyborczy, dlatego mała aktynon Koniecpolskiego oznaczała kłopoty dla niego. Scypion Koniecpolski wykonywał polecenia Wielkiego mistrza, że ma się izolować jako członek rodu arystokratycznego.
| Dzień | Liczba zachorowań | Różnica | Liczba zgonów | % chorych |
|---|---|---|---|---|
| 8 marca | 4032 | +146 (+3,76%) |
1669 (+69) |
41,39% |
| 9 marca | 4169 | +137 (+3,40%) |
1721 (+52) |
41,28% |
| 10 marca | 4305 | +136 (+3,40%) |
1777 (+55) |
41,28% |
| 11 marca | 4500 | +195 (+4,53%) |
1823 (+46) |
40,51% |
| 12 marca | 4660 | +160 (+3,56%) |
1870 (+47) |
40,13% |
| 13 marca | 4799 | +139 (+2,98%) |
1915 (+45) |
39,90% |
| 14 marca | 4931 | +132 (+2,75%) |
1950 (+35) |
39,55% |
W poniedziałek 8 marca liczba zachorowań wzrosła o 146 przypadków, co stanowi wzrost o 3,76% w stosunku do poprzedniego dnia. Kwarantanna i jej przestrzeganie pomogło ograniczyć rozprzestrzeniania się epidemii, ale wśród volteran rósł lek co zrobi Republika Włoska. Konflikt na linii Rzym-volter był co raz bardziej widoczny. Na użytek wewnętrzny pokazywano, że ród Volturi jest bardziej skuteczny w walce z pandemia niż władze centralne. Oczywiście była to prawda. Volturi łamali stosunki demokratyczne, aby zaprowadzić niemal wojskowy rygor. Osoby poddane kwarantannie traktowano jakby byli uwięzieni. Styksowie zapewnili im za to obsługę jeśli chodzi o zakupy. Ci najbiedniejszy otrzymywali dzienne bony żywieniowe o wartości 120 euro. W ocenia rzymskim ekspertów była to bardzo wysoka kwota. Natomiast volterowscy urzędnicy uważali, że muszą dać coś rekompensacie ludziom, których uwięziono we własnych domach. W dniu 8 marca po raz pierwszy podano dane na temat ile osób znajduje się w kwarantannie. Poddano 25 145 ludzi. Wśród tej grupy przeprowadzało się najwięcej testów. Do gazet natomiast pytano czy wystarczy czy ich wystarczy dla pozostałych osób. W odpowiedzi opublikowano szeroki komentarz urzędu sanitarnego, który jasno stwierdził, że liczba przeprowadzanych testów musi wzrastać o nie tylko w grupie poddanych odosobnieniu. Podkreślono, że najlepsze co można w obecnej sytuacji zrobić to pozostać w domu. Równocześnie skrytykował spekulanctwo. Na rynku pojawiło się zaklęcie tarcza chroniąca przed wirusami. Twórcę tej tarczy aresztowano. Okazało się, że sam uwierzył we własne oszustwo i zaraził się koronawirusem. Rozpoczęto śledztwo, którego celem było zbadanie skąd ten człowiek się zaraził. W kolejnych dniach prasa szeroko informowała o tym przypadku. Optymistycznie wypowiadano się w kwestii zmniejszenia liczby zgonów. Tego dnia zmarło 69 osób. Łącznie zarejestrowano 1669 zgonów, co stanowiło 41,39% wszystkich przypadków zachorowań. We wtorek 9 marca sytuacja liczbowo wyglądała lepiej niż poprzedniego dnia. Zarejestrowano 137 nowych przypadków, co stanowiło wzrost 3,4% w stosunku do 8 marca. Zmarły też 52 osoby, o 17 mniej niż uprzednio. Wyglądało tak jakby pandemia wygasała, ale prasa nie na to zwracała uwagę. W dalszym ciągu żyto przypadkiem handlarza nielegalnymi zaklęciami. Okazało się, że sprzedał blisko 120 produktów. Klienci nie mieli pojęcia, że zostali narażeni na zachorowanie. Poddano ich kwarantannie. 6 osób pracowało w służbie medycznej miasta. Dziennikarze z oburzeniem zareagowali na zabobonność tak ważnej części krwioobiegu miasta. Specjaliści od tego dnia często powtarzali, że nie ma żadnego zaklęcia chroniącego przed koronawirusem. Przewodniczący Rady Volteru Xandor Xan również ostrzegł volteran przed oszustami żerującymi na strachu. Drugim poruszanym tematem prasowym była wojna handlowa z Republiką włoską. Premier Giuseppe Conte zablokował eksport włoskich firm do Volteru. W uzasadnieniu podał, że wstęp do miasta jest zagrożeniem dla zdrowia pracowników transportu państwa i Unii Europejskiej. Ambasador Volturi w Rzymie Janos Koniecpolski był niezwykle zaskoczony krokiem szefa italskiego rządu. Wystosował notę protestacyjną, ponieważ import materiałów do walki z epidemią w dalszym ciągu może wyjeżdżać z miasta. Zablokowane drogi na pewno nie pomogły by importowi spoza Włoch, dlatego Ferdynand Volturi przyspieszył pracę nad dywersyfikacją dostaw. O tym prasa praktycznie nie była informowana przez co wieszczyła, że w mieście epidemia może szaleć przez kilka dobrych miesięcy zanim wygaśnie. W dniu 10 marca przybyło 136 nowych zachorowań do 4305 przypadków, czyli zanotowano wzrost o 3,4%. Zmarło 55 osób. Dane te w porównaniu do tych z całej Italii przedstawiały się nadzwyczaj dobrze. Tymczasem miało się wrażenie, że zwalczanie epidemii zeszło na drugi plan na rzecz polityki. Tego dnia załapano kolejną osobę handlującą środkami niby zapobiegającemu zarazie. Była to maska, do której dodano zaklęcie protego. Prasa długo rozpisywała się na temat łatwowierności volteran dla szarlatanów. Relacjonowano również śledztwo dotyczące handlarza tarczami anty-koronawirusowymi. Straż miejska dysponowała nie tylko listą nabywców, ale i kontrahentów handlowych. Czytelnicy jasno wyrażali swoje poglądy na ten temat. Żądano ukarania winnych. Ferdynand Volturi wycofał dla tych firm dofinansowanie i zakazał dalszej działalności. sprawa zakończyła się by się na tym gdyby nie fakt, że redakcja opozycyjnego dziennika opublikowała zdjęcie Wielkiego Sędziego Volteru Aro Volturi Starszego jak podaje rękę oszustowi. Zaczęto mieć domysły czy członek rodu Volturi nie miał coś wspólnego z przestępcą. Wielki Mistrz rodu Volturi nie wiedział o tym spotkaniu, dlatego w tajemnicy przed całym miastem zarządził, aby kuzyn został poddany kwarantannie. Inną bardzo zajmują sprawą było dostarczenie surowców na produkcję testów i środków ochronnych. Prasa, z kontrolowanego wycieku, podała informację, że z volterowskich terytoriów są transportowe odpowiednie materiały. W celu ominięcia włoskich kontroli granicznych w nocy z 9/10 marca zaczęto budować teleporter na wewnętrznym dziedzińcu Gubernatoratu Volteru. Oficjalnie informacje potwierdził Przewodniczący Rady Volteru. Dopiero w dniu 11 marca sama pandemia zajęła znacznie więcej miejsca w prasie niż w tym całym tygodniu. Wzrosła liczba zachorowań o 59 przypadków do 195, dając łączny wynik 4500 zachorowań. To jest wzrost o 4,53% w stosunku do poprzedniego dnia. Dobrą wiadomością było zmalenie zgonów o 9 do 46. Urząd sanitarny zganił prasę, że zajmowała się podkręcaniem nastrojów i przez to zarejestrowano wiele przypadków złamania zakazu spotkań. Zarówno straż miejska, jak i styksowie od dnia 8 marca zatrzymano blisko 7 tysięcy osób. Wróżono, że te osoby doprowadzą do jeszcze większego rozprzestrzenienia się wirusa. Urząd sanitarny zapowiedział, że złoży wniosek o zaostrzenie kar. Przed Ferdynandem Volturi zadziałał Xandor Xan wprowadzając przepisy, że osoba, która zostanie zatrzymana na ulicy i nie poda prawdziwej przyczyny wyjścia i jeśli nie będzie ona uzasadniona straci za ten dzień przywileje socjalne. Tak drastyczny krok w normalnych warunkach zostałby potępiony, ale tutaj uznano go za konieczny. wielki mistrz rodu Volturi również pochwalił Przewodniczącego Rady Volteru za ten krok. Zakończyła się również sprawa oszusta z tarczami antywirusowymi. Został skazany na dwa lata więzienia w Azkabanie a całego jego majątek ulega przepadkowi na rzecz miasta. Wieczorem do Volteru przybyły pierwsze transporty teleportowane z terytoriów należących do rodu Volturi. Fabryki mogły dzięki temu kilkakrotnie zwiększyć produkcję. W kolejnym dniu służby sanitarne zameldowały, że w mieście pojawiły 160 nowych zachorowań. Wynik był niższy niż uprzednio o 34 osób. Koronawirus pojawił się w dzielnicy przemysłowej, gdzie mieszkało 1/3 volteran. Do tej pory działania zabezpieczające podjęte w tej części Volteru były niewielki. Służby sanitarne obawiały się, że tłok spowoduje lawinowy wzrost zachorowań. Część polityków proponowała relokować znaczną część mieszkańców po mniej zaludnionych dzielnicach. Plan ten mógł wydawać się całkiem dobry, jednakże zarówno służby medyczne, jak i sanitarne nie chcieli nawet o tym słyszeć. Jeśli dzielnica przemysłowa miała by być nowym ogniskiem zachorowań to należy ją izolować i zapewnić mieszkańcom bardzo dobrą opiekę medyczną. Ferdynand Volturi tymczasem był zajęty organizowaniem stałych transportów do Volteru. Terytoria należące do jego rodu mogły zapewnić przez wiele miesięcy nie tylko surowców do przemysłu, ale tez żywności. Jedyne na jakie dane zareagował to, że liczba zgonów jest znacznie wyższa niż w całej Italii. Natomiast stosunek liczby zgonów do liczby zachorowań wynosiła w dalszym ciągu 41%. Sam osobiście nie lubił jak ktoś mu wypomina, że ma ponad 100 lat, ale nie chciał doprowadzić do wymarcia tej najstarszej grupy wiekowej w Volterze. Prasa zauważyła ciągłą nieobecność Żyllisa. Dowódca armii Volturi był zupełnie nieobecny. Styksowie nie informowali ani o stanie zdrowia swojego dowódcy, ani o przypadków zachorowań na koronawirusa w swoich szeregach. Ferdynand Volturi w rozmowie z dziennikarzami odpowiedział, że Żyllis dobrze się czuje, ale jest przeziębiony, co w jego wieku może stanowić problem. Gdy jeden z rozmówców zwrócił mu uwagę, iż skoro dowódca armii jest w zaawansowanym wieku to można go zmienić. Ku zaskoczeniu wszystkich Ferdynand Volturi potraktował to jak osobisty atak na siebie. Stwierdził, że wiek bliski stu lat to również mądrość, której młodzieży brakuje. Od tej pory Wielki Mistrz rodu Volturi przestał na żywo uczestniczyć w wideokonferencjach. Dziennikarze nagrywali do niego pytania a on odpowiadał na wybrane z nich. W dniu 13 marca przybyło 139 nowych zachorowań. Równocześnie zanotowano kilka poważnych złamań przypadków kwarantanny. Jako pozytyw potraktowano co raz mniejsza liczbę zgonów. Nowe zachorowania zarejestrowano w dzielnicy przemysłowej. Władze miasta za późno dostrzegły problem w tej części Volteru. Gubernatorat jeszcze tego samego dnia ogłosił, że budynek teatru, kina i hali sportowej zostaną przekształcone w prowizoryczne szpitale. Koszt tego przedsięwzięcia miał wynieść blisko 4 miliony euro. Gubernatorat miasta spotkał się z innym problemem. brak odpowiedniej załogi. Za zgodą Ferdynanda Volturi styksowie z wykształceniem medycznym mogli tam pomagać, tak jak w całym Volterze. Wielki Mistrz jasno powiedział, że dzielnica przemysłowa musi zostać ocalone bez względu na koszty. A one rosły niemal już wykładniczo. Samo zasilanie teleportu to 2/3 wszystkich kosztów. Według niepotwierdzonych informacji działo dziewięć takich urządzeń na świecie. Wszystkie należały do rodu Volturi. Zasilane były antymaterią, najdroższą substancją na ziemi. Dla rodu Volturi produkowano ją na Antarktydzie. Sam transport kosztował blisko 250 milionów euro w jedną stronę ze względu na zabezpieczenia. Antymateria jeśli dotknie cokolwiek zbudowanego z materii wybucha z siła bomby atomowej. Aby do tego nie dopuścić cząstką antymaterii jest trzymana w specjalnym pojemniku przez pole magnetyczne utrzymujące ją pomiędzy dwoma filarami. Ferdynand Volturi zdecydował, że volterowski i w Stanach Zjednoczonych będzie działał na czas kryzysu. Prasa porównywała również swoje wyniki z cała Italią. Volter miał o 13 tysięcy mniej przypadków zachorowań, ale za to o 649 więcej zmarłych. Ta statystyka nie wyglądała zbyt za dobrze. Ale w stolicy czarodziejów było najwięcej osób powyżej stu lat na świecie, stąd tez taki wynik. Czarodzieje mieli co raz większe problemy z powstrzymaniem się od wychodzenia. Styksowie zatrzymali kilku członków rodu Orsinich. Posłuzyli jako postrach dla innych, bo otrzymali kary sięgające 100 tysięcy euro za złamanie zarządzenia Ferdynanda Volturi. Nie pomogły nawet protesty seniora Aleksandra Orsiniego (ur. 1928). Ten potężny polityk ogłosił publiczne, że Wielki Mistrz rodu Volturi zawiódł go jako przyjaciela i "ojca narodu". Zdobył się nawet na deklaracje wycofania poparcia politycznego. Prasa uważała, że Aleksander Orsini nie przemyślał swoich słów i pójdzie po rozum do głowy, ale cały ród Orsinich odczuje gniew Ferdynanda Volturi po zakończeniu kryzysu. W dniu 14 marca zanotowano 132 nowe przypadki, zmarło 35 osób. Dzień ten podsumowano jako najłagodniejszy w tym tygodniu.
W tym tygodniu proces produkcji i rozprowadzenia testów stał się sprawniejszy. Na pewno pomógł uruchomiony teleporter. Codziennie władze miejskie musiały wykonywać więcej testów laboratoryjnych niż dzień wcześniej. Ferdynand Volturi postanowił rozdawać maski za darmo. Ich produkcja odbywała się w dzielnicy przemysłowej. W dniu 8 marca przeprowadzono 2118 testów, z czego 146 miało pozytywny wynik. Stanowiły one 6,89% całości. Służby sanitarne uznały, że wynik jest dobry, aczkolwiek liczba testów jest zdecydowanie za niska. Po raz pierwszy zadeklarowano oczekiwaną ilość - 10 tysięcy na dzień. Niestety przekraczało i to znacznie przepustowość laboratorium. Wielki Mistrz rodu Volturi zasugerował, aby zaangażować volterowski Uniwersytet Medyczny do współpracy. W rozmowie prywatnej z szefem nadzoru sanitarnego stwierdził, że może wyznaczyć budynek pod potrzeby przeprowadzania testów, ale go nie wyposaży, ponieważ znacznie to przekroczy założenia zasilenia w energię teleportera. Ferdynand Volturi zdradził w sposób niezamierzony, że działa dzięki antymaterii. W razie przeciążenia reaktora cząstka może dotknąć materii powodując eksplozję o sile wielu megaton. Jego uruchomienie było zaplanowane na za kilka dni. Pomoc medyczna i działania zapobiegawcze uznano na obecną chwilę za najlepsze środki jakie można podjąć. Ferdynand Volturi i urząd sanitarny ustalili, że będą działać w dzielnicy mieszkalnej i reprezentacyjnej, gdzie mieszka 55% społeczeństwa. Pod względem gospodarczym jednak wytwarzali 38% miejskiego PKB. Dzielnica przemysłowa powszechnie była uważana za bezpieczną, dlatego tam obostrzenia mniej respektowano. Straż miejska wystawiła w tej części Volteru najmniej mandatów na łamanie zakazu wychodzenia z domu bez potrzeby. Prawie do końca tygodnia stosunek do tematu w dzielnicy przemysłowej nie uległ zmianom. W kolejnym dniu, 9 marca, przeprowadzono 2200 testów. Wszystkie wykonane w tych dwóch dzielnicach, które określono jako epicentrum pandemii. 137 osób miało wynik dodatni. Stanowiło to 6,63%. Urząd sanitarny delikatnie sugerował, że jest co raz lepiej i być może pandemia może szybciej minąć niż na terenie całej Italii, dzięki karności volteran. Dane były wręcz optymistyczne, zwłaszcza, że spadała również liczba zgonów. W kolejnym dniu laboratoria obsłużyły 2441 testów. Teleporter zwiększył ilość surowców potrzebnych do wyprodukowania materiałów do badań. 137 testów zakończyło się wynikiem pozytywnym. Po raz kolejny pochwalono się spadkiem procentowym dodatnich wyników. Teraz aż o niecały procent z 6,23% do 5,57%. Część prasy zauważyła, że to przedwczesna radość, ponieważ liczba próbek pozytywnych jest tylko o dziewięć sztuk mniej niż poprzedniego dnia. „Obserwator Techniczny” z dzielnicy przemysłowej zauważył, że w tej części służby sanitarne nie wykonują testów. Ten głos został zupełnie zlekceważony. Nie pasował do panującej optymistycznej narracji. Sytuacja w Volterze poprawiała się, podczas gdy z całej Italii pogarszała się. To miał być atut Ferdynanda Volturi w rozmowach z premierem Italii. W dniu 10 marca urząd sanitarny przeprowadził 2447 testów. 5,56% to wyniki pozytywne. Wykryto 136 nowych przypadków. Dla lepszego efektu placebo ponownie podkreślono, że sytuacja pandemii zmierza ku lepszemu kierunkowi. Opozycja, jednak nie do końca była przekonana do tego. Radni Radny Volteru wysłali zapytanie do urzędu sanitarnego, dlaczego przeprowadzono znacznie mniej testów oczekiwano. Pomiędzy 9 a 10 marca różnica wynosiła aż 241 testów. I to uznano za dobre działania. Teraz tylko o sześć więcej. Radni złożyli projekt uchwały do Xandora Xana, aby zwołać posiedzenie Rady Volteru, na którym by uchwalono codzienną zwyżkę testów o 10% na dzień aż do osiągnięcia maksymalnej przepustowości. Wniosek został odrzucony. Przewodniczący Rady Volteru stwierdził, ż obecnie nie ma możliwości przeprowadzenia e-obrad. Przeciwko zwołaniu Rady był Ferdynand Volturi. Uważał sytuację za stabilną. W zasadzie nakazał Xandorowi Xanowi odmówić radnym opozycji. To był czas jego największej słabości i bezradności politycznej. W dniu 11 marca urząd sanitarny przebadał 2517 próbek. 7,74% to wyniki pozytywne. Zarejestrowano 195 nowych przypadków. Za ten wzrost odpowiadała dzielnica przemysłowa. Osoby chore zostały odizolowane od swojej społeczności. Naiwnie uważano, że to pozwoli na ograniczenie start w przemyśle. Urząd sanitarny wprowadził dodatkowe środki ostrożności w fabrykach poprzez dodatkowe odkażanie środków ochronnych. Było to ryzykowny ruch. Jeden błąd mógł spowodować utratę jakiejkolwiek kontroli nad pandemią. W dniu 12 marca przebadano 2620 próbek. 160 to wyniki pozytywne. Urząd sanitarny nie komentował tego tak szeroko jak jeszcze kilka dni temu. Wynik 6,10% to i tak o procent niższy niż dnia poprzedniego, ale wyższy od te, które otrzymywano w dniach 8-10 marca. W dzielnicy przemysłowej zwiększono liczbę styksów. Pracownikom fabryk zaczęto sprawdzać temperaturę przy wejściu i wyjściu. Wprowadzono trzy zmiany, aby zmniejszyć liczbę ludzi w jednym miejscu. „Obserwator Techniczny” jako jedyna gazeta zainteresowała się tym tematem. Dziennikarze złożyli zapytanie ile testów jest przeprowadzanych w ich dzielnicy. Dla urzędu sanitarnego było to niezwykle niewygodne pytanie. Póki mieli poparcie ze strony Ferdynanda Volturi nie trzymała się ich żadna krytyka. Pytanie „Obserwatora Technicznego” pozostało bez odpowiedzi. W dniu 13 marca urząd sanitarny przeprowadził 2702 testy, z czego 139 dało wynik pozytywny. Stanowi to 5,14%. Liczba testów wzrosła, ponieważ Wielki Mistrz rodu Volturi zażądał lepszych wyników. W ten sposób upadł argument, że laboratoria osiągnęły szczyt swoich możliwości. W dzielnicy przemysłowej część działaczy społecznych widząc co się dzieje zaczęła zalecać pozostanie w domach zgodnie z prawem. Według niepotwierdzonych plotek, to w tym miejscu była największa rotacja wojsk styksów. Często znikały całe patrole. Związki zawodowe zapytały wprost urząd sanitarny czy to jest efekt zachorowania na koronawirusa i ile osób zmarło przez to. W dniu 14 marca przebadano 2800 próbek, z czego 132 próbki dały wynik pozytywny. Oprócz samych rezultatów badań zaczęto myśleć nad uspokojeniem nastrojów wśród personelu medycznego. Bardzo wysokie stawki, darmowe mieszkania nie pomagały uspokoić nastrojów. Ludzie często nie mieli jak odpocząć. Wszędzie występowały braki personelu. Część z nich próbowała popełnić samobójstwa. Władze placówek medycznych oficjalnie uważały, że problem nie istnieje, ale w sieci krążyły nagrania. Na wielu z nich pielęgniarki mówiły o tylu obowiązkach, że nie mają czasu by zjeść. Decyzja o uzupełnieniu personelu medycznego o przeszkolonych styksów była polityczna i należała do Ferdynanda Volturi. Urząd sanitarny nie zalecał szpitalom o proszenie o taka pomoc i sam urząd wystawiał negatywne opinie gdy któraś z placówek wyłamywała się z szeregu.
15-21 marca 2020
[edytuj]Ten tydzień przyniósł ogromne zmiany w sposobie funkcjonowania nie tylko miasta i jego urzędów, ale samego rodu Volturi. Do tej pory byli oni nietykalni przez koronawirusa, ponieważ uważano, że posiadanie mocy tytanicznej pozwoli na złagodzenie objawów choroby. Nie brano pod uwagę wieku książąt. Inaczej przecież reagował organizm Łukasza Volturi mającego 28 lat, a inaczej Aro Volturi Starszego mającego prawie 105 lat. Ferdynand Volturi po dwóch bardzo poważnych stratach osobowych zmienił sposób działania. Dotychczasowa kontrola była niewielka i w pełni ufał urzędowi sanitarnemu, że robi wszystko co w jego mocy. Po tych dwóch zgonach podporządkował tę instytucję Wielkiemu Sędziemu Volteru. Równocześnie ograniczył nie tylko demokrację, ale prawa obywatelskie stosując drakońskie praktyki powstrzymania ruchliwości społecznej. Niestety nastąpił kolejnych krach w stosunkach bilateralnych z Italią. Rząd w Rzymie oskarżył Volter o próbę celowego pogłębienie pandemii w kraju poprzez wysłanie zakażonych materiałów ochronnych. Prasa śmiało ten tydzień nazwała "Czasem Wielkiej Katastrofy". Do informacji publicznej dostały się danej dotyczące zachorowalności styksów, w tym śmiertelności w ich szeregach. Koszty finansowe ponoszone przez ród Volturi stale powiększały się. Zaczęto myśleć o częściowym odmrożeniu gospodarki i o skutkach tak długiego zastoju. W dniu 21 marca cały świat obiegła informacja, że młode pokolenie powróciło do łask Ferdynanda Volturi. Rodzina chciała pokazać swoją jedność z obliczu tragedii.
| Dzień | Liczba zachorowań | Różnica | Liczba zgonów | % chorych |
|---|---|---|---|---|
| 15 marca | 5116 | +185 (+3,75%) |
1984 (+34) |
38,78% |
| 16 marca | 5310 | +194 (+3,79%) |
2010 (+36) |
37,85% |
| 17 marca | 5533 | +223 (+4,36%) |
2058 (+48) |
37,06% |
| 18 marca | 5711 | +178 (+3,21%) |
2077 (+19) |
36,37% |
| 19 marca | 5888 | +177 (+3,10%) |
2077 | 35,28% |
| 20 marca | 6070 | +182 (+3,09%) |
2092 (+15) |
34,46% |
W dniu 15 marca zarejestrowano 185 nowych przypadków na zachorowania na koronawirusa. Większość pochodziła z dzielnicy przemysłowej. Codziennie kilka razy dziennie pracownicy fabryk przechodzili kontrole temperatur. Używano dwóch typów termometrów. Pierwszy bezdotykowy. Jeśli ten wykazywał gorączkę powyżej 37,5 stopnia wówczas weryfikowano wynik przez termometr elektryczny. Jeśli dwukrotnie urządzenia wykazały stan gorączkowy pracownika nie dopuszczano do pracy. Na jego żądanie mierzono temperaturę w pokoju izolacyjnym. Gdy po raz trzeci wynik jest "negatywny" trzeba taka osobę wysłać na badania na obecność koronawirusa. W pozostałych częściach Volteru wykryto tylko 21 przypadków, pozostałe w dzielnicy przemysłowej. Urząd sanitarny w obawie przed gniewem Ferdynanda Volturi nakazał podwójną sterylizację. Tego samego dnia Żyllis zszedł do podziemi miasta Volter. W kolejnym dniu zanotowano jeszcze większy wzrost zachorowań o 9 przypadków. W dniu 16 marca przybyło 194 chorych. Liczba nowych przypadków wzrosła o 3,79% i była wyższa o 0,04 punktów procentowych niż poprzedniego dnia. Zmarło także 36 osób. Poprzedniego dnia wynik był o dwóch czarodziejów mniejszy. Stosunek liczby zgonów do zachorowań wynosił aż 37,85% i był w dalszym ciągu najwyższy na świecie. Dzielnica przemysłowa w trzecim tygodniu marca stanowiła potężny rezerwuar zachorowań. Styksowie w całym Volterze rozpoczęli budowę kamiennych śluz dzielących miasta na wielkie sektory i mniejsze podsektory. Koszt całej operacji wynosił 2,1 miliona euro. Ferdynand Volturi zaczął tracić zaufanie do urzędu sanitarnego, ponieważ jasno wynikało, że od początku pandemii oszukiwano go w kwestii bezpieczeństwa, nawet w liczbie zachorowań wśród stysków. Do prasy wciekły dane, według których już tysiąc volterowskich żołnierzy zaraziło się koronawirusem, w tym dowódca armii Żyllis. Cała Italia została poinformowana o sytuacji w dzielnicy przemysłowej. Władze w Rzymie nakazały przebadać środki ochrony osobistej, które niedawno dostarczono z Volteru. Wyniki były zatrważające. Co trzecia rzecz miała na sobie wirus. Natychmiast zablokowano wszelkie transporty z Volteru. Ambasador Volturi w Rzymie Janos Koniecpolski został wezwany na rozmowę. Po jej zakończeniu nakazano mu powrót do stolicy czarodziejów. Ferdynand Volturi po raz pierwszy w czasie swojego panowania był tak bezradny w jednej chwili, a w następnej podjął bardzo kontrowersyjną decyzję o zamknięciu miasta i wybudowania murów dzielących poszczególne dzielnice. Od budowanych śluz różniły się to tym, że na granicach dzielnic faktycznie stanęły ogromne mury. W dniu 17 marca wzrosła liczba zachorowań. Przybyło 223 nowych przypadków, w tym większość z pochodziło z dzielnicy robotniczej. Urząd sanitarny zanotował wzrost o 4,36%. Zmarło 48 osób. Tego dnia zamknięto fabryki wyrobów medycznych. Cała załoga została podana ścisłej kwarantannie. Ferdynand Volturi jako pierwszy we współczesnej historii zezwolił na wpuszczenie obcych do podziemi Volteru. Należy zaznaczyć, że były one miastem w mieście. Potocznie nazywano je "Europejskim Zakazanym Miastem". Pod dzielnicą przemysłową otworzono szpital sięgający aż 15 pięter w dół, aby zmniejszyć możliwość rozniesienia wirusa. Ośrodek leczniczy dla styksów były bardzo dobrze wyposażone, nawet znacznie lepiej niż te na powierzchni. Oddział zakaźny został powiększony czterokrotnie. Zajmował siedem pięter. Ferdynand Volturi ogłosił, że wstęp do terenu zastrzeżonego mają chorzy na koronawirusa z dzielnicy przemysłowej. Do opinii publicznej przedostały się nie tylko informacje jak wygląda twierdza, ale i nawet fotografie. Jednak nie to było zmartwieniem Wielkiego Mistrza rodu Volturi, a kryzys dyplomatyczny z Italią. Italia postawiła formalne oskarżenie wobec Volteru o nieumyślne spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego. Ferdynand Volturi ogłosił, że ukarze winnych, ale i wypłaci rekompensaty. Italska prasa szeroko rozpisywała się o możliwych konsekwencjach pomyłki rodu Volturi. Część z nich uważała, że eksplozja zachorowań to wina Volteru. Jednak gdy niektórzy zaczęli drążyć temat, to wyszło zupełnie co innego na jaw. Volterowska pomoc miała charakter przede wszystkim propagandowy. Miasto, choć jest ogromne, to nie mogło wesprzeć kraju tysiące razy większego na tyle, aby mieć wpływ. Premier Giuseppe Conte jasno oświadczył, że nieodpowiedzialność Volteru będzie skutkowała ograniczeniem stosunków dyplomatycznych. Ferdynand Volturi miał bardzo trudny problem do ugryzienia. Jeszcze tego samego dnia oddał pieniądze Włochom za skażone materiały. Osoby odpowiedzialne bezpośrednio odpowiedzialne za nadzór nad fabrykami aresztowano. Według niepotwierdzonych plotek Volter ma ich oddać włoskich władzom na zasadzie ekstradycji. Tego samego dnia doszło do zgrzytu w Pekinie. Esme Volturi poprosiła Przewodniczącego Xi Jinping by wyjaśnił, dlaczego tam długo rząd chiński ukrywał rozwój koronawirusa. Komuniści w ostrych słowach zwrócili uwagę, że znacznie przekracza swoje kompetencje. wyrazili smutek z powodu przesunięcia Aro Volturi. Ta prowokacja, aby praktycznie ograniczyć stosunki chińsko-volterowskie nie udała się. Esme Volturi należała do wyśmienitych polityków. Mocno stąpała po ziemi, dlatego natychmiast powiadomiła Ferdynanda Volturi o zaistniałej sytuacji. Jakby tego było Żyllis był na łożu śmierci, przez co armia musiała być zarządzana bezpośrednio przez Wielkiego Mistrza rodu Volturi. Sytuacja zmierzała do momentu, w którym nie będzie można wszystkiego ogarnąć. W dniu 18 marca zachorowało kolejnych 178 osób, co stanowiło 3,21% wszystkich zachorowań. Zmarło za to tylko 19 osób. Jednak łączna liczba zgonów przerażała wszystkich. Co trzeci chory zmarł. Nigdzie na świecie tak nie było. Przez zamknięcie fabryki środków ochrony Volter musiał je sprowadzać za granicy. Italia nie zezwoliła na import większy niż kilkadziesiąt tysięcy sztuk tygodniowo ze względu na wewnętrzne zapotrzebowanie. Ferdynand Volturi, jednak nie poddawał się i znalazł to czego szukał. Świeżo mianowany ambasador w Warszawie Dietrich Arendt von Hohenzollern-Sigmaringen-Hohenlohe podpisał umowę wymiany z szefem polskiego rządu. Premier Mateusz Morawiecki zezwolił na sprzedaż 100 tysięcy maseczek ochronnych, rękawiczek lateksowych i kombinezonów w zamian za 1200 respiratorów najwyższej klasy. Wielki mistrz rodu Volturi zadecydował, że 10% z tego co kupi od Polski przekaże Republice Włoskiej. Dzień zaczął się, więc układać do czasu, kiedy to ogłoszono, że zmarł dowódca armii rodu Volturi. Żyllis miał 82 lata. Urząd pełnił od 2013 roku. Volteranie, a przede wszystkim Ferdynand Volturi był w szoku. Zmarła jedna z najbliższych osób z kręgu Wielkiego Mistrza. Wieczorem mówiono tylko o Żyllisie. Zarówno w prasie, jak i na Dworze omawiano problem. Po pierwsze symbolicznie śmierć dowódcy armii oznacza niepanowanie nad sytuacją. Dla opozycji był to jasny sygnał, że może sobie co raz odważniej poczynić w polityce wewnętrznej. Polityka zagraniczna również mocno ucierpiała, ponieważ wszystkie placówki na całym świecie odnotowały setki pytań dotyczące kto zostanie nowym dowódca armii. W Stanach Zjednoczonych, Rosji czy w Chinach stawiano, że dotychczasowy dowódca armii polnej zastąpi Żyllisa. To była normalna praktyka rodu Volturi przeszło od tysiącleci. Herialda uważano za styksa nastawionego na pokojowe rozwiązania. W 2004 roku mianowano go, ponieważ jego kandydaturę zaproponował sam dowódca armii koronnej. Dla Ferdynanda Volturi awansowanie dowódcę armii polnej, jednak nie było zbyt dobrym rozwiązaniem. Przeciwnicy zobaczyli "nagi kark" Volteru. Sytuacja była poważniejsza niż sama pandemia. Wielki Mistrz rodu Volturi postanowił skonsultować się z członkami rodziny kto powinien zastąpić Żyllisa. Abraxas Volturi uważał, że pomimo wszystko Heriald to dobry wybór. To stałość, której po prostu teraz brakuje. Zupełnie inne stanowisko reprezentował ambasador w Stanach Zjednoczonych. Adam Volturi, brat Ferdynanda, wskazywał na to co mówi się za oceanem. Śmierć Żyllisa to wyraz słabości Volteru i Volturi. Nie zmieniono dowódce w porę, dlatego wybuchł taki kryzys. Ambasador jasno stwierdził, że nowy dowódca musi być osoba walczącą w polu. Tak mocny sygnał wysłany dookoła to dobre posunięcie długoterminowe. w podobnym tonie wypowiadali się Aro i Esme Volturi. Wieczorem, o godzinie 22:37, Ferdynand Volturi mianował Hermiota następcą Żyllisa. Hermiot urodził się w 1941 roku. Od 1962 roku służył w Nigerii. Uczestniczył w tysiącach akcjach przeciwko islamskim bojownikom. Za czasów Calpurni Ottelini dokonywał wraz nią zbrodni wojennych i przeciwko ludzkości mordując bezbronnych cywili. Mianowanie Hermiota na ten urząd pozwoliło uniknąć kryzysu dyplomatycznego w Nigerii, która żądała jego wydalenia. Placówki dyplomatyczne meldowały, że rządy państw są "zszokowane decyzją". Ferdynand Volturi również nie zapomniał o cywilach leczonych w podziemiach. Włączono nadajniki uniemożliwiające wykonywanie połączeń telefonicznych i przesyłu danych. W nocy montowano dodatkowe matowe witryny. Osoby, które wysłały zdjęcia na górę za karę mieli znacznie gorszą opiekę medyczną od innych w zasadzie skazując ich na śmierć. W dniu 19 marca Hermiot na konferencji prasowej jasno przedstawił swój stosunek do pandemii. Orzekł, że jako dowódca armia rodu Volturi będzie wymagał, aby mieszkańcy przestrzegali praw o zachowaniu dystansu społecznego. Zapewnił swoich mocodawców, że porządek w stolicy czarodziejów zostanie zachowany za wszelką cenę. Tego dnia styksowie pojawili się w całym mieście ubranym w kombinezony ochronne. Dzielnica przemysłowa oficjalnie została uznana za nowe ognisko pandemii. Urząd sanitarny zaczął mieć kłopoty z wojskiem. Te co raz bardziej ingerowało w jego działania. Hermiot był pełen krytyki, że nic nie zrobiony, aby uratować Żyllisa przed śmiercią. Ferdynand Volturi już na samym początku musiał mocno temperować swojego podwładnego. W Volterze zarejestrowano 177 nowych przypadków. Prasa zaznaczyła, że jest to oczywiście mniej niż poprzedniego dnia, ale 165 pochodziło z dzielnicy przemysłowej. Pojawiły się zatem pytanie czy ród Volturi zamierza prowadzić badania na masową skalę, a jeśli tak, to kiedy. Z dumą informowano również, że nie zmarła żadna osoba. W dzielnicy przemysłowej pracowały przede wszystkim osoby młode i silne. Zakładowi lekarze mocno przypatrywali się każdemu pracownikowi. Jeśli produkcja by stanęła Volter straciłby ogromne fundusze. Gazety informowały również, że stolica czarodziejów przeżywa równocześnie coś czego nie było od 2013 roku. Ludzie zaczęli się żywo interesować polityką. Jasno mówili, że wszechwładza rodu Volturi wynika z tego, że zarabiają ogromne pieniądze. Stolica czarodziejów wręcz przypomina skansen, w którym to arystokracja rządzi jak chce na modłę czasów absolutystycznych. Fora internetowe pękały w szwach od pomysłów reformy ustroju. Pojawiały się pomysły zlikwidowania władzy rodu Volturi. Ferdynanda Volturi i jego służb specjalnych zbytnio nie interesowało to. Do opinii publicznej dostały się zdjęcia jak wyglądają podziemia miasta Volter. Nie przypominało ono wielowiekowe wyobrażenia, że jest to ciemne miejsce. Podziemia są jasno oświetlone niczym jak górnoziemie. Było również ono bardziej zaawansowane technicznie. Pisano o miejscowych teleportach. Sugerowano, że w podziemiach znajduje się ogromna elektrownia czerpiącą energię z antymaterii. Wszelkie zdjęcia jakie publikowano w sieci bezwzględnie usuwano. Kilkanaście osób otrzymało również nakaz opuszczenia Volteru. Sprawa dotyczyła przede wszystkim nowych mieszkańców, którzy nie znali agresywnych działań Volturi. Gubernatorat miasta zwracał wszelkie koszty poniesione za kupno mieszkań. Obywateli nie mogli tak potraktować, dlatego nakładano na nich scisły areszt domowy. Oczywiście decyzje były zaskarżane w Wielkim Sądzie Volteru. Aro Volturi starszy od kilku dni nie wydawał żadnych decyzji. Liberałowie uważali, że jest to specjalna zagrywka rodu Volturi, aby przeciągnąć proces rozpatrywania spraw sądowych. Piątek w dniu 20 marca był bardzo ważnym dniem nie tylko dla samego miasta, ale i dla samego rodu Volturi. Data ta wyznacza nowy okres walki z pandemią koronawirusa. Głównym katalizatorem do zmian była ogromna strata Ferdynanda Volturi. Tego dnia wykryto 182 nowych zachorowani. Zdecydowana większość pochodziła z dzielnicy przemysłowej. 26 pochodziło z pozostałych części miasta. Dzielnica przemysłowa stała się oczkiem w głowie służb sanitarnych. Musiano jak najszybciej opanować sytuację nim by ta przypominała z Bergano. Ferdynand Volturi wprowadził stan wyjątkowy na tym obszarze. W zasadzie oznaczało to przekazanie władzy cywilnej wojskowym. Styksowie w porównaniu do cywilów nie mieli żadnych oporów by wymusić pełne przestrzeganie reżimu sanitarnego. Wszelkie protesty zostały zakryte przez znacznie ważniejsze wydarzenie. Zmarł Wielki Sędzia Volteru Aro Volturi Starszy w wieku 105 lat. Informacja ta wywołała szok nie tylko w świecie czarodziejów, ale i w samym rodzie Volturi. Ferdynand Volturi był o trzy lata młodszy niż jego kuzyn. Rodzice Wielkiego Sędziego Volteru jeszcze żyli. Aro Volturi Starszy wspierał Wielkiego Mistrza, dlatego jego strata tak mocno zabolała władcę czarodziejów. Pierwszą bezpośrednią konsekwencją śmierci Wielkiego Sędziego Volteru było zarządzenie absolutnej separacji wszystkich członków rodu Volturi na całym świecie. Co dwa-trzy dni mieli przechodzić badania na koronawirusa przebywając praktycznie cały czas w kwarantannie. To samo tyczyło się służby pałacowej, którą liczbowo ograniczono praktycznie do minimum. Śmierć Aro Volturi Starszego przyjęto z niedowierzaniem w rodzinie. Rzadko kto umiera w tak „młodym wieku”. Jego odejście spowodowało, że zaczęto bardziej obawiać się koronawirusa. W Volterze również odejście Wielkiego Sędziego przyjęto z niedowierzaniem. Zastanawiano się kto obejmie władzę po nim i jakie będą to rządy. Równocześnie teraz nie wiedziano jak będą wyglądały rządy samego Ferdynanda Volturi. Może przyjmie spokojną i wycofaną formę rządów lub ulegną jeszcze większej radykalizacji. Aro Volturi Starszy był jednym z 15 ofiar pandemii w tym dniu. Konsekwencje polityczne oczywiście znacznie wykraczały poza stolicę czarodziejów.
Cały świat to komentował. Republika Włoska jako jedna z pierwszych wysłała notę kondolencyjną do Ferdynanda. Francja i Wielka Brytania uważała, że wakat na urzędzie nie potrwa zbyt za długo, ponieważ będzie to bardzo niekorzystne dla rodu. Uważali, że nowym wielkim sędzią zostanie ktoś z bardzo bliskiego grona członków rodziny seniora. Ich głównym faworytem był Adam Volturi (ur. 1920) ambasador w Stanach Zjednoczonych i brat seniora. Prasa w tych państwach podkreślała, że zmarły Aro Volturi Starszy należał do ścisłego grona zwolenników nacjonalistycznej polityki Ferdynanda Volturi, dlatego bardzo ciężko będzie znaleźć odpowiednie zastępstwo. Innym tematem była również żywotność członków tego rodu. Dożywają blisko 140 lat, podczas gdy Wielki Sędzia Volturi miał zaledwie 105. Pominięto ważną informację – rodzice Aro w dalszym ciągu żyli i byli to faktycznie wiekowi ludzie. Ra Volturi przyszedł na świat w 1889 roku, a Wilberta Volturi w 1888 roku.
Rosja tak jak inne państwa wyraziły swoje ubolewanie w związku ze śmiercią Aro Volturi, ale sądząc po wcześniejszych akcjach prezydenta Władimira Putina to trudno uznać to za prawdziwe. Dla Rosjan Wielki Sędzia Volteru był bardzo kłopotliwy, ponieważ niweczył ich starania o opanowanie niektórych kopalń rzadkich magicznych minerałów. Pomimo że właścicielami byli obywatele Federacji Rosyjskiej to po prostu nie mogli tego sobie ot tak znacjonalizować. Aro Volturi Starszy szczególnie dbał o taki centra. Lekceważenie czarodziejskich wyroków zwykle kończyło się realizacją dziwnych klątw. Wielki Sędzia Volteru nie bał się karać całego państwa jeśli to szkodziło czarodziejom czy samemu rodu Volturi. Według znanych przecieków z posiedzenia rządu miano nadzieję, że Ferdynand Volturi zadba przede wszystkim o zwalczenie pandemii w samym Volterze, co da im około nawet kilku miesięcy na realizację celów akcji nacjonalizacji. Prezydent Władimir Putin nie był, jednak tak wielkim optymistą. Przypomniał najważniejszym polityką, że ambasador Aro Volturi (ur. 1967) uważnie monitoruje sytuację i na pewno zadziała na wszelkie decyzje rządu. Zwrócił również uwagę, że kolejny Wielki Sędzia Volteru może być jeszcze bardziej wyznawać politykę Ferdynanda Volturi. Wśród giełdy nazwisk pojawili się już wcześniej wspomniany Adam Volturi, ale też wymieniano Esme Volturi, bratanicę seniora. Jej osoba pojawiała się ze względu na sympatię jaką darzył ją prezydent Rosji.
Stany Zjednoczone zachowywały ogromną rezerwę w publicznej ocenia śmierci Aro Volturi Starszego. Nie zmienia to faktu, że służby specjalne analizowały sytuację. W raporcie dla prezydenta Donalda Trumpa napisano, że śmierć Wielkiego Sędziego Volteru to wielka strata dla Ferdynanda Volturi, ale zostanie ona bardzo szybko załatana. Ferdynand Volturi będzie dokonywał wyboru pośród osób z bliskiej rodziny, być może z młodszych pokoleń. W raporcie przedstawiono trzy sylwetki. Izabela Volturi (ur. 1991) – ulubienica seniora, kobieta bardzo mocno wykształcona. Służby specjalne typowały ją jako osobę numer jeden na liście, jeśli Ferdynand Volturi weźmie pod uwagę swoje uczucia. Osobą numer dwa liście wielokrotnie wspominany Adam Volturi. Słuzby zauważyły, że pomimo zajmowania wysokiego miejsca na liście jego kandydatura jest kłopotliwa dla samego Volteru. W razie jego przeprowadzki powstanie wakat w ambasadzie w Waszyngtonie. Stany Zjednoczone dla rodu Volturi stanowią jeden z najważniejszych elementów polityki międzynarodowej. Donald Trump w rozmowie z Mikem Pompeo nie ukrywał, że Adam Volturi jako Wielki Sędzia Volteru zupełnie mu nie odpowiada. Nazwał go „szczwanym lisem”, ponieważ potrafi lawirować pomiędzy różnymi fakcjami. Trzecia osoba na liście służb specjalnych był Łukasz Volturi. Już w latach 2010-2014 pełnił funkcję Wielkiego Sędziego Volteru. Należał do ścisłych współpracowników Marcelego Volturi (1898-2016). Ferdynand Volturi bardzo nie lubi swojego prawnuka i niejednokrotnie zwalcza go wszelkimi metodami. Umieszczono go na liście, ponieważ młody członek rodu Volturi cieszy się poparciem znacznej części rodziny. Jest też bardzo silnym Tytanem. Wielki Mistrz rodu Volturi musi to brać pod uwagę. Jego prawnuk będzie w przyszłości również seniorem, a do tego czasu stanie się ogromnie silnym czarodziejem. Amerykanie przy ocenie kierowali się sytuacją nie tyle co polityczną, ale i rodzinną.
Chińska Republika Ludowa ogłosiła dzień 20 marca dniem żałoby narodowej po Aro Volturi Starszym. W depeszy do Esme Volturi życzyli powodzenia w procesie wyboru nowego Wielkiego Sędziego Volteru. W kuluarach mieli nadzieje, że to właśnie Esme Volturi zostanie Wielkim Sędzią Volteru, ponieważ mieli dosyć jej ciągłego pilnowania praw czarodziejów. Dowodzi to jak jest skuteczną dyplomatką. Xi Jinping, przewodniczący ChRL, chętnie by doprowadził do zmiany ambasadora, ale nie chciał tego zrobić poprzez ogłoszenie Esme Magus non grata, bo spowodowałby kryzys dyplomatyczny i na pewno wojnę handlową z Volterem. Ród Volturi zainwestował w Chinach kilkaset miliardów dolarów w złocie, przy tym bardzo mocno zabezpieczył interesy, dlatego gdyby chcieli wycofać swoje fundusze mogli by to zrobić z łatwością, zwłaszcza, że taką decyzję może podjąć osobiście Ferdynand Volturi. W Rosji i Stanach Zjednoczonych również zainwestował około biliona dolarów w złocie. Część polityków w tych państwach znajdowała się nawet na listach płac volterowskich listach płac. Oba kraje, podobnie jak Chiny ogłosiły dzień 20 marca dniem żałoby narodowej. Większość świata pokazała w ten sposób
22-28 marca 2020
[edytuj]Ostatni pełny tydzień marca przyniósł w stolicy czarodziejów dalsze zmiany. Dzielnice miejskie zamykano już bez żadnego ostrzeżenia. Obserwatorzy uważali, że Volturi zaczęli tracić zimna krew. Mieszkańcy również to wyczuli. Zaczęli masowo gromadzić zapasy żywności o długotrwałej ważności do spożycia. Handel niezwiązany z żywnością praktycznie stanął. Zwiększyła się liczba przeprowadzanych testów. Służby sanitarne zostały poddane bezpośredniej kontroli Ferdynanda Volturi. Wielki mistrz rodu Volturi jasno stwierdził, że dotychczasowe niedociągnięcia są nieakceptowalne. w kuluarach mówiło się, że jest to efekt śmierci Wielkiego Sędziego Volteru. Dotychczas ród Volturi rządził z boku, jednakże teraz postanowili o wprowadzeniu formy rządów jak w czasie stanu wojennego bez jego wprowadzenia. W efekcie miasto kontrolowało o 40 tysięcy styksów więcej niż dotychczas.
| Dzień | Liczba zachorowań | Różnica | Liczba zgonów | % chorych |
|---|---|---|---|---|
| 22 marca | 6194 | +114 (+2,04%) |
2114 (+22) |
34,13% |
| 23 marca | 6300 | +106 (+1,71%) |
2150 (+36) |
34,13% |
| 24 marca | 6444 | +144 (+2,29%) |
2179 (+36) |
33,81% |
W dniu 22 marca urząd sanitarny zanotował 114 nowych przypadków zachorowań. Łącznie było ich 6194, czyli o 2,04% więcej niż dnia poprzedniego. 87 z nich pochodziło z dzielnicy przemysłowej. Tego dnia przeprowadzono 3116 testów, czyli 3,66% wykazało pozytywny wynik. Zmarły także 22 osoby w grupach wiekowym 80-100 lat i powyżej 100 lat. Najstarsza miała 108 lat - Florentino Rosa (ur. 1912) emerytowany robotnik w fabrykach broni, a najmłodsza 81 lat - Leopold Kruszewski (ur. 1939) dziennikarz śledczy. Zachorowalność wśród styksów tego dnia jest nieznana. Z poufnych informacji wynika, że mogła być bliska 100 przypadków. W podziemnej części Volteru otworzony specjalny szpital dedykowany tylko dla styksów. Prasa nie miała z nim jakiejkolwiek łączności. do podziemi przetransportowało czworo chorych w stanie krytycznym. Mogli im towarzyszyć bliscy. To oni są prawdopodobnie autorami głównej ulicy na -3 piętrze. W prasie internetowej napisano: "Podziemny Volter jest jasny tak samo jak górnoziemie. Jest majestatyczny. Zdjęcia zrobiliśmy ukradkiem, bo to jest przecież zakazane". Fotografia przedstawiała niski budynek z szarego piaskowca. Było to specjalne izolatorium przeznaczone dla ciężkich i słabo rokujących przypadków.
Zamknięcie dzielnicy przemysłowej spowodowało, że ruch do innych części miasta został wstrzymany, jednakże urząd sanitarny chciał również zamknąć plac przed pałacem. Tego samego dnia wyrażono na to zgodę. Pracowników administracji wysłano na home-office. Ferdynand Volturi zakazał członkom Rzymskiej Rady Arcyczystych Rodów Czystej krwi opuszczania swoich posiadłości. Na granice dzielnicy arystokratów wysłano żołnierzy.
W dniu 23 marca wykryto kolejnych 106 przypadków (o 8 mniej niż dnia poprzedniego). Łącznie w Volterze zachorowało 6300 osób. różnica pomiędzy dniem poprzednim wyniosła 1,71%. 80 osób pochodziło z dzielnicy przemysłowej, 13 z arystokratycznej i kolejne 13 z pozostałych części miasta. Przeprowadzono 3198 testów, z czego 3,31% dały wynik pozytywny. Zmarło 36 osób. Tego dnia jednak rozpiętość wiekowa była znacznie większa. W przedziale powyżej 100 lat zanotowano 9 zgonów - najstarsza miała 122 lat (Anna De Paccino - do niedawna aktywna lekarka w fabryce eliksirów, w której pracowała od jej założenia w 1916 roku), najmłodsza miała 103 lata (Christiana Ganzi - Irańska aktywistka walcząca o prawa o człowieka mieszkająca w Volterze od 1981 roku). W przedziale wiekowym 80-100 lat zanotowano 13 zgonów - najstarsza osoba miała 94 lata (Ferdynand MacMahon - kustosz pamięci historycznej rodu Słońca), a najmłodsza 82 lata (Luiza Piotrowski - pracownica stołówki w fabryce eliksirów). W przedziale wiekowym 60-80 zanotowano 12 zgonów. Były to osoby aktywnie zawodowe pracujące w fabryce eliksirów. Zmarło trzech kucharzy i siedmiu kelnerów. W pozostałe 2 zgony zanotowano w szpitalu podziemnym u chorych krytycznie. Służby sanitarne zwróciły uwagę na fabrykę eliksirów. Z punktu widzenia gospodarczego miała charakter strategiczny, jednakże według ówczesnego stanu wiedzy stanowiła rezerwuar koronawirusa w dzielnicy przemysłowej. O zaistniałej sytuacji został powiadomiony Ferdynand Volturi. To on miał zdecydować o zamknięciu zakładu. Ten pomimo tak wielu przesłanek nie wyraził zgodę na to. Fabryka dalej miała funkcjonować. Zalecił urzędowi sanitarnemu przeprowadzać tam znacznie więcej testów, izolować chorych i stworzyć w miarę bezpiecznie warunki pracy. Jedynie co można zrobić wobec decyzji Wielkiego Mistrza rodu Volturi to zamknąć stołówkę, a jej obsadę skierować na kwarantannę. Pracownicy wyrywkowo mieli mieć przeprowadzane testy. Inaczej nie mogli tego zrobić ze względu na brak testów. Transport ich teleporterami okazał się za drogi w utrzymaniu, więc został ograniczony do absolutnego minimum.