Dyskusja:Pogrzeb Ra i Wilberty Volturi
Dodaj temat‘’’Pogrzeb Ra i Wilberty Volturi’’’’ – państwowe uroczystości pogrzebowe dwojga członków rodu Volturi, będących małżonkami, w dniu 25 lipca 2025 roku w Volterze. Zgromadziły kilkaset tysięcy ludzi na miejscu i przed telewizorem i w streamingach internetowych. Należeli do najważniejszych osób w volterowskiej polityce. Zarówno Ra, jak i Wilberta zmarli mając powyżej 130 lat.
Stan zdrowia i śmierć pary
[edytuj]Tak jak wyżej wspomniano Ra i Wilberta byli bardzo wiekowymi czarodziejami. Ra urodził się w 1889 roku a Wilberta rok wcześniej. W kwietniu 2025 roku musieli wycofać się z życia publicznego. Ich siły fizyczne całkowicie wykończyły się. Często potrzebowali podawanie tlenu. Pod koniec maja najpierw Wilberta potem Ra zachorowali na zapalenie płuc. Czarodziejka pozostawała pod opieką szpitala w Volterze a jej małżonek w Montrealu. Leczenie przyniosły pozytywny rezultat, dzięki czemu mogli wziąć udział w pogrzebie Fineasa Abraxasa Volturi. Przez cały dzień 11 lipca brali udział w uroczystościach pogrzebowych. Wymagały one nie tylko wytrzymania całej oprawy. Śmierć chłopca spowodowała ogromny szok. W przyszłości miał zostać władcą czarodziejów. Zginął tragiczne podczas pływu kajakowego w Train Wreck Rapid na rzece Nenana w Alasce. Rodzina Fineasa Abraxasa nie potrafiła opanować swoich uczuć. Otwarcie płakali, co było niezwykle rzadkim widokiem publicznym. Ra i Wilbertę również poniosły ogromne emocje. Wyrażali głośny protest, że śmierć powinna zabrać ich stare dusze zamiast tej młodej i to przyszłego króla czarodziejów. Wydawało się, że zupełnie zapomnieli o skandalu – Ślub Fineasa Abraxasa z Eufemią Romanową z powodu niedługiego terminu narodzin bliźniaków, a potem otwarte agresywne zachowanie wobec małżonki. W czasie pogrzebu to się nie liczyło. Rejestratory zdrowia, które musieli mieć przy sobie, zarejestrowały skok ciśnienia. Pomimo widocznego złego samopoczucia nie oddalili się w bezpieczne miejsce. Dopiero zareagowali wieczorem wzięciem leków.
Ra nazajutrz opuścił Volter i wrócił sam do Kanady. Już w czasie powrotu brał dodatkowe leki. Powiadomił swojego lekarza o nagłym pogorszeniu stanu zdrowia. Spisał jakie leki wziął. Obsługa lotu monitorowała czy jest cały czas przytomny. Na lotnisku czekał już na niego prywatny lekarz. Pozwolił mu wrócić do pałacu, ale poinstruował personel medyczny, że może zaistnieć potrzeba przewiezienia do szpitala w przypadku nagłego pogorszenia stanu zdrowia. O godzinie 23 wezwano pogotowie. Ra przeszedł rozległy udar mózgu. Na oddziale intensywnej terapii walczono, aby przywrócić mu czynności życiowe. Przy czym nie zajmowano się utratą magii. Prywatny lekarz gdy spostrzegł to natychmiast nakazał podać eliksir wzmacniający. Około 5 rano stan ustabilizował się. Wezwano najbliższą rodzinę w celu omówienia dalszego leczenia. Podkreślono, że organizm Ra jest całkowicie wycieńczony i nie podejmuje walki. Tylko magia trzyma go przy życiu, a ta właśnie się kończy. Uczestnictwo w pogrzebie stanowiło ‘’ostatni akord’’ życia członka rodu Volturi. Przyspieszyło tylko śmierć. Ra cały czas pozostawał nieprzytomny. Rodzina musiała podzielić się pomiędzy nim a Wilbertą, która w tym czasie przebywała w szpitalu w Volterze. O godzinie 14:30 podano mu drugą dawkę eliksiru wzmacniającego. Poprawiły się parametry życiowe, a nawet Ra zaczął pozytywnie reagować na inne leki. Nadzieja napełniała serca jego synów. Cały czas przebywali przy łóżku ojca. Wspierali go mówiąc mu jakim jest wspaniałym ojcem. Robili tak, bo wiedzieli że słuch zanika jako ostatni. O 17:30 zaczął bełkotać imię Wilberty, a magia aż zaczęła pulsować. Przytomności jednak nie odzyskał. Prywatny lekarz zapisał w notatkach, że gdyby tak się stało to istniała szansa, że Ra wyjdzie z tego. Zapewne w stanie ograniczonym umysłowo, po tak rozległym udarze, ale dalej żywym. Kolejny udar pogrzebał wszelkie nadzieje. O 1:33 w nocy zarejestrowano również całkowity spadek mocy. O 4:41 zgasła w nim ostatnia iskra magii. 25 minut później zmarł. Miał 136 lat.
Wilberta również bardzo źle się czuła, ale postanowiła pozostać w Volterze i wspierać Ferdynanda Volturi. Władca czarodziejów nakazał jej udanie się na odpoczynek do swoich komnat. Z początku nie wiedziała w jakim stanie zdrowia jest Ra. Specjalnie nie informowano jej o tym. Volterowscy lekarze podali Wilbercie eliksir wzmacniający, który zamaskował inne problemy medyczne, w tym stan pod zawałowy. Około 14 lipca nie mogła już wstać z łóżka, co skwitowała, że starość ją dopadła. Informowała lekarza, że dziwnie się czuje. Jakby z niej moc uchodziła. Badania wykazały faktycznie jej spadek i ponownie podano eliksir wzmacniający. Nazajutrz synowie powiadomili ją o śmierci Ra Volturi. Wilberta wpadła w histeryczny płacz. Spazmy nie ustawał przez ponad godzinę. Szok jaki doznała spowodował, że poziom mocy czarodziejski znacznie obniżył się. Wilberta to wyczuła i chciała zapobiec wyczerpaniu się jej. Powtarzała, że będzie szła za trumna męża w Montrealu i dopiero potem może umrzeć. Wieczorem tego samego dnia, podczas kolacji, doznała zawału serca. Dzięki szybkiej reakcji Ferdynanda Volturi odratowano ją. W szpitalu udzielono odpowiedniej pomocy medycznej. W tym przypadku miano nadzieję, że Wilberta przeżyje. Kolejne dwa dni wskazywały na to. Wieczorem 17 maja doszło do udaru. Eliksir wzmacniający ograniczył zniszczenia, ale nie zapobiegł kolejnemu. Wilberta zmarła 18 maja o godzinie 1:03.
Kwestia pogrzebu
[edytuj]Jako że Ra Volturi zmarł jako pierwszy wybrano Montreal jako miejsce pochówku. Datę pogrzebu wyznaczono na 24 maja. Sytuacja uległa komplikacji wraz ze śmiercią Wilberty. Chodziło o stopień pokrewieństwa z władcą czarodziejów. Ra Volturi pochodził z bocznej linii rodu. Jest praprawnukiem Juliusza Volturi (1772-1883) panujący w latach 1850-1883, natomiast Wilberta to wnuczka Łukasza Nigellusa Volturi (1822-1919), panującego w latach 1901-1919. Tę sytuację dobrze obrazuje drzewo genealogiczne:
| Władca czarodziejów Juliusz Volturi (1772-1883) 1850-1883 | |||||||||||||||||
| {{{NG}}} | {{{SV}}} | ||||||||||||||||