Przejdź do zawartości

Traktat Warszawsko-Wileński

Z Ethenor
Wersja z dnia 18:22, 19 kwi 2026 autorstwa imported>Import (Odtworzenie treści z backupu)
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)

Traktat Warszawsko-Wileński - umowa trójstronna pomiędzy Ministrem Magii Italii i rodem Volturi reprezentującym czarodziejów Rzeczpospolitej Obojga Narodów z koroną Królestwa Polskiego i Wielkim Księstwem Litewskim reprezentowanym przez króla Jana III Sobieskiego i Sejm RP podpisana w dniu 11 kwietnia 1691 roku w Wilnie. Ze strony polsko-litewskiej ratyfikowano ją podczas sejmu nadzwyczajnego w dniu 22 grudnia 1693 roku w Warszawie. Senior Volturi Tezeusz Volturi (1599-1712) zatwierdził swoim podpisem w dniu 30 kwietnia 1794. Traktat dotyczył zakazu wyboru czarodziejów na władcę kraju.

Przyczyny

[edytuj]

Romulus Volturi (1558-1671), potem jego syn Aro Volturi (1577-1692) i wnuk Tezeusz z co raz bardziej rosnącym niepokojem obserwowali wzrost potęgi swoich zauszników Koniecpolskich w państwie polsko-litewskim. Wielu z nich pełniło ważne funkcje zarówno w Volterze, jak i w samej Polsce czarodziejów. Volturi najbardziej obawiali się ich najwyższego awansu. Czyli wyboru na monarchę zasiadającego na tronie w Warszawie. Sykstus Koniecpolski (1623-1714) powszechnie był uznawany za bardzo lojalnego sługę rodu, jednak podczas elekcji w 1669 roku nieśmiało przebąkiwał o swojej kandydaturze. Gdy wybrano Michała Korybuta Wiśniowieckiego został wezwany an rozmowy do Romulusa Volturi. Ten jasno ostrzegł, że nie zaakceptuje Sykstusa jako króla Polski. Istnieją poważne podejrzenia, że Koniecpolski osobiście zabił króla. W porozumieniu z hetmanem Janem Sobieskim podał mu truciznę, która spowodowała pęknięcie wrzodów. Volturi nie zareagowali na to. Aro nie lubił zbytnio polskiego władcy. Sykstus stał się bliskim współpracownikiem Jana III. Mimo że był wówczas ambasadorem Volturi w Niemczech bardzo często widywano go w Warszawie. Zbierał swoich stronników. Początkowo twierdził, że jest to obóz poparcia dla monarchy, ale co raz częściej słychać było o zamiarze zdobycia korony królewskiej. To wzbudzało jeszcze większe podejrzenia Volteru. W 1682 roku stracił wiedeńską placówkę. Jan III Sobieski przestał postrzegać go jako przyjaciela na początku lat 90. XVII wieku. Ewidentnie dążył do zostania jego następcą. Był wstanie zapewnić transport i wyżywienie nawet potencjalnym 65 tysięcy wyborcom. Dałoby mu to upragniony sukces.

Negocjacje

[edytuj]

W grudniu 1690 roku do Pałacu w Wilanowie przyjechał Tezeusz Volturi z propozycją uniemożliwienia wyboru Koniecpolskiego na króla Polski. Zagroził Janowi, że w razie gdy Sykstus zostanie królem Volter będzie musiał go obalić by żaden inny czarodziej nie próbował równać się z nimi. A na wszelki wypadek będą prowadzone rozmowy z Turkami. Volter może sfinansować armię przeciwko Rzeczypospolitej, wywołać powstanie kozackie. Osłabione państwo polsko-litewskie nie dałoby radę armii styksów. Jednak najbardziej na Janie zrobiła groźba spotkania się z takim samym losem jaki spotkał Michała Wiśniowieckiego. Sykstus może posunąć się do mordu, aby zdobyć upragnioną koronę. Do kolejnych rozmów doszło już w marcu 1691 roku w Wilnie. Przyjechała wówczas Gubernator Volteru Patrycja Volturi (1646-1751). Przedstawiła królowi i najważniejszym notablom projekt umowy z rodem Volturi. Zakazywał wyboru czarodzieja na najwyższy urząd w państwie. Zezwalał także na interwencję zbrojną ze strony armii koronnej Volteru w razie złamania tego prawa przez szlachtę podczas elekcji viritim. W zamian za podpisanie umowy Polska otrzyma odszkodowanie w wysokości 120 000 złotych Volteru i potwierdzenie praw do korony nie-czarodziejskich władców w razie ich próby obalenia przez siły zewnętrzne. Zaznaczono, że czarodzieje mogą pełnić pozostałe funkcje w kraju.

Ratyfikacja

[edytuj]

Jan III Sobieski był bardzo zadowolony z warunków umowy. Senatorowie rezydujący również przedstawiali bardzo podobne zdanie co monarcha. Szczerze nie cierpieli Sykstusa Koniecpolskiego. Widzieli w nim wielkie niebezpieczeństwo dla złotej wolności. Patrycja Volturi wzięła na siebie obowiązek, aby przekonać wszystkich do racji seniora Volturi. Król złożył podpis pod dokumentem w dniu 11 kwietnia 1691 roku. Aro Volturi wymagał jednak zatwierdzenia tego przez sejm RP, aby żaden z polityków nie mógł powiedzieć, że monarcha podjął sam decyzję bez jakiejkolwiek konsultacji ze szlachtą. Zwołanie nowego sejmu łatwe nie było. Przede wszystkim sam Jan nie miał najmniejszej ochoty tego robić. Sykstus tymczasem zaczął przygotowywać się przed ostatnią rozgrywkę. Jego celem było zmuszenie Sobieskiego do abdykacji i wygrania wolnej elekcji. Gromadzenie odpowiednich sił szło mu bardzo dobrze. Starego króla przekonała do zwołania sejmu dopiero groźba wojny domowej. Sejm nadzwyczajny obradował zaledwie kilka dni. W pierwszej kolejności zatwierdził umowę z Italskim Ministerstwem Magii i rodem Volturi. Teren odbywania się sejmu był odgrodzony przez wojsko polskie. Wspomagali ich styksowie koronni. Każdy poseł musiał złożyć swój podpis pod traktatem. Tego wymagała Patrycja Volturi. W dniu 10 stycznia 1692 roku przywiozła dokument do Volteru. Kilka tygodni później przedstawiła go do podpisu Aro Volturi. Ten najpierw wezwał do siebie Sykstusa Koniecpolskiego. Nakazał mu rozpuszczenie sił w Rzeczypospolitej Polskiej i powrót do Volteru w przeciwnym razie jego rodzina utraci miejsce w Rzymskiej Radzie Arcyczystych Rodów Czystej Krwi. Po niego wysłał specjalne siły w wysokości 1500 ludzi. Do stolicy czarodziejów powrócił w dniu 12 marca 1694 roku. Po przesłuchaniach zakazano mu wyjazdów do Polski. Sykstus musiał patrzeć jak Minister Magii Karol Medyceusz (1685-1703) podpisuje traktat, a następnie dwa tygodnie później Aro kończąc tym samym proces ratyfikacji.

Rzeczpospolita otrzymała informację o pomyślnym zakończeniu procedur w dniu 3 maja 1694 roku.

Zapisy traktatu

[edytuj]

Żaden czarodziej nie zostanie wybrany na najwyższy i najświętszy urząd z łaski boskiej w Rzeczypospolitej. Gwarancję tego oddaje się pod opiekę wielkiego i starożytnego rodu Volturi, strażnika świata magii. Wszystkie inne urzędu jeśli są sprawowane godnie i sprawiedliwie czarodzieje mogą zachować w imię świętej współpracy pomiędzy braćmi dla ich dobra i Rzeczypospolitej. W zamian za zrzeczenie się części żywotnych praw przez Stany Sejmujące Volturi zapłacą odszkodowanie w wysokości 120000 tysięcy ich złotych, obiecują szkolić młodych czarodziejów na własny koszt w liczbie nie mniejszą niż 30 osób na rok. A także będą bronić praw polskiej korony przed zakusami wrogów jedynie swoją dyplomacją, a w razie tylko konieczności i za prośbą króla Rzeczypospolitej siłami styksów.