Bitwa na Morzu Wattów

Bitwa na Morzu Wattów - miała miejsce w dniu 23 czerwca 1119 roku pomiędzy siłami rodu Volturi dowodzonymi bezpośrednio przez Posejdona Volturi (998-1126) a flotą jarla norweskich wikingów Dagobara Olafsona (1075-1142).
W 1113 roku wikingowie i Volturi podpisali układ pokojowy. Dagobar zobowiązał się, że nie będzie wyprawiał się przeciwko armii Volturi. z początku cierpka współpraca szła gładko do czasu kiedy w października 1116 roku kilka jarlów zaatakowało nieoznakowaną łódź. Ekipa wojskowa pochodziła z Volteru. Naczelny jarl postanowił wydać dekret o treści: Ten kto łamie traktat z 1113 roku roku jest wrogiem jarla czarodziejów wikingów. Każda wyprawa musi uzyskać zgodę jarla, który bierze za nią odpowiedzialność polityczną. Ponad pięć lat później jego wojownicy wracali z wyprawy łupieżczej. Przypadkowo znaleźli się za blisko styksów, którzy potraktowali ich jak wrogów. Jednostki zatopili, a znaczną część wojska wybito. Tylko niewielu przetrwało rzeź.
Ta niewielka garstka powiadomiła jarla o całym zdarzeniu. Dagobar postanowił osobiście złupić okolice Morza Wattów, gdzie mieszkali zwolennicy rodu Volturi. Wraz z trzema tysiącami wojowników wyprawił się przeciwko nim. W trakcie cichego rejsu natrafili na styksów. Szykowała się walka, ale wojska Volturi zrezygnowały z walk z uwagi na ogromną dysproporcję sił na ich niekorzyść. Wycofali się aż do Volteru powiadamiając seniora o zdarzeniu. Posejdon Volturi wysłał dodatkowy tysiąc żołnierzy. Styksowie jak tylko znaleźli się z powrotem na Morzu Wattów rozpoczęli walki, ale z łatwością Dagobar ich odparł. Równocześnie zaczął łupić okoliczne wioski. O klęsce rodu Volturi mówił otwarcie i głośno. Wysłał nawet kilka listów do sąsiadów chwaląc się "osiągnięciem". Kiedy ta informacja dotarła do Volteru Posejdon Volturi nie posiadał się ze wściekłości. Napisał specjalny list do członków Rzymskiej Rady Arcyczystych Rodów Czystej Krwi usprawiedliwiając jeden z najbardziej brutalnych ataków jaki zaplanował.
Wraz z Seniorem rodu Volturi przybyło jeszcze trzy tysiące styksów. Posejdon wcześniej uprzedził Dagobara o swoim przybyciu. W liście zażądał, aby jarl poddał swoje wojska w przeciwnym razie wszyscy zginą. Dwie armie stanęły naprzeciwko siebie. Posejdon wystąpił kilkanaście metrów przed swoimi łodziami i zwrócił się do wikingów:
Honor to rzecz święta, dlatego daję wam ostatnią szansę. Nie odrzucajcie jej pochopnie, ponieważ skończy się to dla was tragicznie. Wody was pochłoną. Żadne koszty nie są dla mnie małe, aby pokazać wrogowi miejsce w szeregu. A zatem pytam - jesteście moimi wrogami czy wasalami? |
Dagobar w odpowiedzi posłał Posejdonowi klątwę uśmiercającą, którą łatwo odbił. Volturi skierował się w stronę swojej floty i wyczarował silny wiatr, który odepchnął łodzie około kilometra dalej od brzegu. Posejdon był Tytanem żywiołów. Skupił znaczną część energii na wywołaniu trzęsienia ziemi na dnie morza. Powstała fala o wysokości czterech metrów. Volturi wzmocnił ją jeszcze trzykrotnie. Osiągnęła ostatecznie dwanaście metrów wysokości, 400 metrów szerokości i 350 metrów długości. Ta ściana wody pomknęła w kierunku sparaliżowanych ze strachu wikingów. Tylko kilku udało się uciec. Natomiast reszta zginęła pod wielkimi falami. Badania archeologiczne przeprowadzone we Fryzji W 1992 roku dowodziły, że fala nie tylko pokonała Norwegów, ale zniszczyła kilkanaście nadmorskich wiosek rybackich. Początkowo nie wiedziano jakim cudem wydarzyła się taka katastrofa. Nie było tam żadnych uskoków, a dno należało do stabilnych od zakończenia epoki lodowcowej. Dopiero w 2004 roku norweskie ministerstwo magii opublikowało biografię Dagobara. Powiązano więc fakty z dowodami.