Przejdź do zawartości

Klątwa pełnego obrotu kości

Z Ethenor
Wersja z dnia 18:22, 19 kwi 2026 autorstwa imported>Import (Odtworzenie treści z backupu)
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)

Klątwa pełnego obrotu kości - inkaska klątwa odkryta w październiku 1899 roku przez zespół volterowskich badaczy. Według zapisów służyła do wykonywania kary na gwałcicielach, dziecbójcach i matkobójcach. Nie wiadomo jak brzmiała formuła. Prawdopodobnie nawet gdyby ją poznano to Volturi by ją zataili. Pełen opis działania klątwy publikowano we wrześniu 2019 roku na łamach volterowskiego pisma naukowego.

Badania

[edytuj]

Wykopaliska rozpoczęto wokół cenot w kraterze Chichen Itza, w który 65 milionów lat temu uderzyła kometa zabijając dinozaury. Volturi około 1899 roku odkryli zapiski hiszpańskiego konkwistadora na temat kar za "obrzydliwe zbrodnie". Używano wówczas zaklęcia skrętu kości. Trudno było w to uwierzyć profesorom z Uniwersytetu w Volterze, że każda kość skręcała się i nie niszczyło to tkanek. Hiszpan nie zanotował jak brzmiała formuła. Prawdopodobnie pozwolono mu obejrzeć wykonanie kary w ramach przestrogi jeśli goście złamią ich prawa. Kolejne zapisy odkryto dopiero w 1947 roku. Był to dziennik katolickiego misjonarza. Również opisywano tam jak wykonywano klątwę, ale badaczy zaciekawiła informacja, że mogłą ją oglądać tylko czarodziejska starszyzna, która wysyłała z ofiary siły witalne. O tym fakcie został poinformowany sam Fineas Volturi (1848-1971). Zaintrygowało go w jakim celu wysysano siły witalne. Czy chodzi o wzmocnienie magicznej siły, a może chodziło o przedłużenie życia lub poprawy zdrowia. Te trzy wątki badacze badali przez kolejne 20 lat. Niestety nie potrafiono udzielić żadnych odpowiedzi. Kolejne zapisy odnajdywano sporadycznie. Dotyczyły tylko jak klątwa działała. Volterowscy profesorowie doszli do wniosku, że samo rzucanie klątwy była owiana tajemnicą, aby nie wychodziła poza krąg lokalnej arystokracji. Postanowiono zapytać się potomków jednego z inkaskich rodów królewskich. Przedstawiciele rodu Vilcabamba potwierdzili, że kiedyś ich rodzina uczestniczyła w takim rytuale, ale nie mogą zdradzać szczegółów, ponieważ tajemnica jest chroniona bardzo potężnymi zaklęciami ochronnymi. W 1972 roku odnaleziono kompletny szkielet osoby skazanej na "haniebną śmierć". Człowiek ten musiał być czarodziejem, ponieważ pochowano go z różdżką. Badania wykazały, że był jej właścicielem, ponieważ zawierała szczątki jego kodu DNA. W szkielecie również je odnaleziono, ale były zupełnie inne od tej w różdżce. Wyglądało to tak jakby ów czarodziej chorował na Moria Volentas Magicae, jednak proces musiał postępować bardzo szybko. Lata badań wykazały, że wysysano z niego równocześnie siły witalne i czarodziejskie. W obecnych czasach nie było to możliwe, dlatego Volturi w czerwcu 1976 roku zarekwirowały szkielet Muzeum Naturalnemu Chichen Itza. W ich magazynie odkryto zmumifikowane ciało młodej kobiety. Dzięki badaniom RTG odkryto w jej wnętrzu małą szkatułkę. Był to przełom. Dziewczyna dopuściła się zabójstwa dziecka, które urodziła w wyniku gwałtu. Za tę zbrodnie starszyzna skazała ją skręcenie kości. Świadkiem tego wydarzenia była jej młodsza siostra. Opisała wszystko co widziała, a w niedługi czas potem sama zmarła. Kolejne lata zajęło naukowcom ustalenie czy gdy ujawnią prawdę to klątwa również i ich nie zabije. W czerwcu 2014 roku wyniki badań były gotowe. Jednak dotyczy tak potężnej klątwy, że musieli mieć zezwolenie Volturi na opublikowanie swoich wyników. Czekali blisko piec lat. We wrześniu 2019 roku Uniwersytet w Volterze wydał o tym książkę.

Działania klątwy

[edytuj]

Tylko starszyzna wykonywała klątwę. Nikt spoza jej grona nie mógł znać formuły zaklęcia. Przekazywano ją prawdopodobnie z ojca na syna. Za zdradzenie jej tajemnicy groziła śmierć. Klątwą płynęła we krwi wszystkich Inków, potomków pierwszej starszyzny. Według obliczeń żyła ona w IV tysiąc leciu p.n.e. Karą za zdradę był zawał serca. Badania wykazały, że na pełen obrót kości skazywano przestępców dopuszczających się zbrodni gwałtu, zabójstwa matki czy dziecka. Karano zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Ofiara musiała oddać swoje siły witalne, a także moc jeśli ją posiadała starszyźnie, aby mogli leczyć chorych, przynosić ulgę strapionym, dawać siłę swoim wojskom, choć to były zaledwie skutki uboczne pierwotnego zamierzenia. W pierwszym tysiącleciu najpierw próbowano przywrócić dziecko lub matkę do życia, ale za każdym razem kończyło się to niepowodzeniem, potem zaczęto stosować klątwę do transferu mocy.

Skazany był przykuty do magicznego koła. Jego ciało było wymalowywane zaklęciami, których treści nie znamy. Starszyzna otaczała go trzymając się za ręce. Po wypowiedzeniu formuły zaklęcia ich oczy świeciły się na biało. Ofiara krzyczała z bólu kiedy każda kość obracała się. Nie wszystkie na raz, ale każda bez wyjątku wykonywała pełen obrót. Jedynie głowa i stopy obracały się w całości. Od ciała skazanego biło jaskrawe światło, które starszyzna pochłaniała. Oczy skazanego były otwarte. Tak samo jak starszyźnie świeciły się, ale tym dłużej trwała klątwa tym co raz bardziej gasły. Gdy zamknął oczy oznaczało, że należy przerwać karę inaczej ofiara może umrzeć.