Wizyta Aro, Łukasza i Izabeli Volturi w Świątyni Haga Sophia
Wizyta Aro, Łukasza i Izabeli Volturi w Świątyni Haga Sophia - wydarzenie polityczne stosunków Volteru z Turcją. Członkowie rodu Volturi otrzymali zaproszenie od premiera kraju Recepa Tayyip Erdogana jako wyraz "przyjaznego gestu". Delegacja miała charakter nieoficjalny. Obie strony chciały uniknąć bardzo skomplikowanego protokołu dyplomatycznego. Zależało na tym przede wszystkim Aro Volturi. Traumatyczne przeżycia jakie przeżyli syn Łukasz Volturi i bratanica Izabela Volturi w ciągu zaledwie miesiąca poprzedzającego wizytę miały szansę znaleźć ujście. Zrozumienie władz tureckich pomogło nastolatkom choć na chwilę poczuć się nastolatkami. Bardzo chcieli zwiedzić starożytną świątynię Hagia Sophia - miejsce koegzystencji kultury chrześcijańskiej i islamskiej. W tym celu przygotowano tablicę pamiątkową upamiętniającą ich przyjazd. Miano ją podarować kustoszowi muzeum. Uważano, że pozostawienie jej w świątyni może polepszyć stosunek wyznawców Allaha do magii i czarodziejów. Gubernator Volteru Emma Karoling (1904-2024) jako organizatorka wyjazdu zadbała również o bezpieczeństwo. Trójce Volturi mieli towarzyszyć ochroniarze. Minister Spraw Wewnętrznych Abdülkadir Aksu zakomunikował, że do kraju nie może wpuścić więcej niż dwóch styksów. Nie zgodził również się na rządową ochronę wizyty. Emma wraz z Esme Volturi zatrudniły sześciu espian jako osobistych ochroniarzy.
Wizyta miała bardzo osobisty charakter. Nastolatkowie z zaciekawieniem zwiedzali obiekt. Wielkość i rozmach budowli wzbudził w nich zachwyt. Zadawali bardzo dużo pytań, na co gospodarze bardzo chętnie odpowiadali. W podziękowaniu Volturi podarowali tablicę pamiątkową wykonaną ze starożytnego marmuru. Umieszczono na niej jedynie informację, że Aro, Łukasz i Izabela byli w Hagia Sophia. Prasa szeroko opisała wszystkie gesty jakie wykonano. Z euforią podkreślali szacunek jaki goście okazali kulturze tureckiej. Władze w Ankarze również wykorzystały obecność mediów. Tego dnia do Stambułu przybył premier Recep Tayyip Erdogan. Dla państwowej telewizji powiedział:
W dniu dzisiejszym członkowie rodu Volturi potwierdzili to co się stało w 1453 roku. Pokazano nam ogromny szacunek, któremu każdemu się należy. Świat czarodziejski w osobie tych trzech wielkich magów zobaczył pokojową koegzystencję z Islamem i Muzułmanami. |
Aro Volturi był bardzo skonsternowany mową swojego gospodarza. Z jednej strony chciał podziękować za gościnę a z drugiej uważał słowa Erdogana za grubą przesadę. Nie mógł bezpośrednio zaprzeczyć premierowi, dlatego gdy zabrał głos. Podkreślił osobisty i prywatny charakter wizyty.
Dziękuję panu premierowi Erdoganowi za zaproszenie tu do Stambułu. Bardzo się cieszę, że ja, mój syn i bratanica mogliśmy przybyć tu i zobaczyć piękną budowlę z czasów Imperium Rzymskiego. |
Premier Turcji był bardzo rozczarowany tym co właśnie usłyszał. Bez żadnych słów odjechał do Ankary. Aro Volturi nie tylko nie odniósł się do jego słów, ale też wysłał światu informację, iż nie popiera tego co powiedział o pokojowej koegzystencji. Władze nie pozwoliły opublikować przeprowadzonego później wywiadu z Volturi, ponieważ zauważyli treści antypaństwowych. Chodziło o bezpośrednie zaprzeczenie słowom Erdogana o pozbawionej przemocy egzystencji magii i czarodziejów z islamem i muzułmanami.
Aro, Łukasz i Izabela następnie udali się na Cypr.