Przejdź do zawartości

Klątwa Peryklesa

Z Ethenor

Klątwa Peryklesa - zaklęcie typu militarnego powodujące ogromne zamieszanie w szeregach wojska, równocześnie wspomaga artylerię. Powszechnie stosowane w czasie wojny Volturi-Chiny. Zaklęcie zostało stworzone przez greckiego stratega Peryklesa w czasie II wojny Peloponeskiej.

Charakterystyka

[edytuj]

Klątwa Peryklesa należy do najgroźniejszych zaklęć wojskowych, ponieważ nie działa jak zwykła klątwa uderzająca w jedną osobę, lecz jak rozległe zakłócenie pola bitwy. Jej celem jest rozbicie spójności oddziału, przerwanie łańcucha dowodzenia i wywołanie takiego chaosu, aby nawet dobrze wyszkolone wojsko zaczęło zachowywać się jak przypadkowy tłum. Z tego powodu zaklęcie uważano za szczególnie skuteczne przeciwko armiom liczebnym, zdyscyplinowanym i opartym na ścisłym wykonywaniu rozkazów.

W odróżnieniu od zaklęć ognia, tarczy albo natychmiastowego uśmiercania, Klątwa Peryklesa nie musi zabijać w pierwszej chwili. Jej największa niszczycielskość polega na tym, że zmusza przeciwnika do popełniania błędów. Żołnierze przestają rozumieć sygnały, mylą kierunki, źle odczytują rozkazy, wchodzą sobie w pole ognia, zasłaniają własną artylerię albo opuszczają bezpieczne pozycje. W skrajnych przypadkach oddział dotknięty klątwą sam otwiera drogę do własnej zagłady.

Mechanizm działania

[edytuj]

Zaklęcie działa warstwowo. Pierwsza warstwa uderza w orientację przestrzenną. Ofiary zaczynają widzieć linie natarcia pod złym kątem, słyszeć głosy dowódców z niewłaściwej strony albo odczuwać, że ziemia przechyla się pod stopami. Nie jest to zwykła iluzja, lecz zaburzenie zmysłów połączone z presją na instynkt przetrwania. Człowiek objęty klątwą nadal widzi pole bitwy, ale jego umysł błędnie porządkuje otrzymywane informacje.

Druga warstwa dotyczy rozkazów. Klątwa nie przejmuje woli żołnierza w pełnym znaczeniu, ale wprowadza do jego pamięci krótkie fałszywe impulsy. Może mu się wydawać, że dowódca kazał mu cofnąć się, pobiec do przodu, przeładować broń, przenieść sztandar, wezwać pomoc albo opuścić stanowisko. Jeżeli ten sam impuls otrzyma kilku żołnierzy jednocześnie, cały szereg zaczyna się łamać. Dla obserwatora z zewnątrz wygląda to tak, jakby oddział nagle stracił rozum.

Trzecia warstwa jest najokrutniejsza, ponieważ dotyczy bólu i lęku. Klątwa potrafi wywołać wrażenie postrzału, oparzenia, utraty kończyny albo duszenia się, nawet jeśli ciało nie zostało jeszcze uszkodzone. Żołnierz upada, krzyczy, próbuje zdjąć niewidzialny ciężar z piersi albo odruchowo zasłania miejsce, które w rzeczywistości nie zostało trafione. Takie reakcje rozchodzą się po formacji jak zaraza. Pozostali zaczynają wierzyć, że padli pod niewidzialnym ostrzałem, przez co odwrót staje się niemal pewny.

Wspomaganie artylerii

[edytuj]

Najbardziej znaną cechą Klątwy Peryklesa jest jej zdolność wspomagania artylerii. Nie polega ona na mechanicznym kierowaniu pociskami, lecz na przygotowaniu celu do zniszczenia. Zaklęcie zagęszcza ruch przeciwnika w określonych punktach, ponieważ przestraszeni żołnierze instynktownie zbiegają się do miejsc, które wydają im się bezpieczne. W rzeczywistości są to obszary wyznaczone przez rzucających klątwę jako przyszłe strefy ostrzału.

W klasycznym użyciu czarodzieje rzucali klątwę przed salwą. Oddział przeciwnika tracił układ, mieszał się, a następnie skupiał w kilku chaotycznych grupach. Artyleria mogła wtedy razić nie szeroki front, ale zwarte masy ludzi, koni, machin i sprzętu. Właśnie dlatego klątwa była tak ceniona przez dowódców bezwzględnych. Nie zwiększała jedynie celności ognia, lecz zmieniała całe pole bitwy w pułapkę.

W odmianie volterowskiej stosowanej podczas wojny Volturi-Chiny klątwa była używana także do dezorganizowania stanowisk artyleryjskich przeciwnika. Obsługa dział mogła ładować niewłaściwe pociski, obracać lufy z opóźnieniem, mylić komendy albo sądzić, że własne oddziały znajdują się gdzie indziej. Jeżeli klątwa działała prawidłowo, przeciwnik tracił przewagę techniczną zanim jeszcze doszło do bezpośredniego starcia.

Objawy u ofiar

[edytuj]

Osoby dotknięte Klątwą Peryklesa najczęściej odczuwają nagłe zawroty głowy, ścisk w klatce piersiowej, pulsowanie w skroniach i trudność w rozpoznaniu kierunku, z którego nadchodzi zagrożenie. Głosy stają się przytłumione albo przeciwnie, nienaturalnie głośne. Rozkazy brzmią jak wypowiadane przez kilku ludzi jednocześnie. Czasem ofiara słyszy własne imię, chociaż nikt jej nie woła.

W drugiej fazie pojawia się rozszczepienie uwagi. Żołnierz nie potrafi jednocześnie patrzeć, słuchać i wykonywać poleceń. Może przez kilka sekund stać bez ruchu, po czym nagle rzucić się w dowolnym kierunku. Niektórzy zaczynają strzelać w puste miejsce, inni próbują zatrzymać towarzyszy, uznając ich za zdrajców albo uciekających wrogów. Szczególnie niebezpieczne jest to w ciasnych szykach, gdzie jeden spanikowany człowiek może przewrócić kilku następnych.

W trzeciej fazie klątwa przybiera postać zbiorowej paniki. Oddział nie reaguje już jak formacja wojskowa. Ludzie biegną do tyłu, do przodu lub na boki, wpadają pod konie, wchodzą pod własne pociski, depczą rannych, porzucają sztandary i sprzęt. Wtedy zaklęcie osiąga pełną skuteczność. Nie musi nikogo bezpośrednio rozrywać ani palić, ponieważ ofiary same tworzą warunki do masakry.

Sposób rzucania

[edytuj]

Klątwa Peryklesa wymaga kilku czarodziejów albo jednego czarodzieja o bardzo dużej sile. Rzucenie jej przez pojedynczą osobę na niewielki oddział jest możliwe, ale użycie przeciwko armii wymaga synchronizacji. Najczęściej ustawiano rzucających w łuku, tak aby ich magia objęła przeciwnika z kilku stron. Dzięki temu ofiary nie wiedziały, skąd właściwie nadchodzi zagrożenie.

Podstawowym błędem jest rzucenie zaklęcia zbyt wcześnie. Jeżeli przeciwnik znajduje się poza zasięgiem artylerii albo ma miejsce do spokojnego rozproszenia, klątwa może jedynie przyspieszyć jego odwrót. Największą skuteczność osiąga wtedy, gdy oddział jest już częściowo związany walką, znajduje się w ciasnej przestrzeni albo oczekuje rozkazu do natarcia. W takiej chwili wystarczy niewielkie zakłócenie, aby cała formacja rozpadła się od środka.

Zaklęcie wymaga również zimnej krwi. Rzucający musi utrzymać obraz pola bitwy w głowie i nie ulec cudzej panice. Jeżeli sam zacznie się bać, klątwa może odbić część lęku na jego własny oddział. Z tego powodu w armiach zawodowych powierzano ją najczęściej czarodziejom doświadczonym, okrutnym albo całkowicie obojętnym na cierpienie przeciwnika.

Przykłady użycia

[edytuj]

Najbardziej znanym nowożytnym użyciem klątwy była bitwa o Nanchang podczas wojny Volturi-Chiny. Styksowie rozpoczęli atak o świcie, licząc na to, że klątwy Peryklesa złamią obrońców i umożliwią szybkie wejście do miasta. Początkowo wydawało się, że chińskie wojsko rzeczywiście cofa się pod wpływem zaklęcia. Był to jednak fortel. Kiedy nacierający weszli w zasięg dział, zostali ostrzelani artylerią. Przykład ten pokazuje, że nawet potężna klątwa może zawieść, jeżeli przeciwnik przewidzi jej użycie i zamieni pozorny chaos w pułapkę.

Druga faza walk o Nanchang była jeszcze bardziej makabryczna. Po nieudanym natarciu Adam Volturi zdecydował się na spalenie części miasta i przełamanie obrony siłą. Klątwa nie rozstrzygnęła bitwy samodzielnie, lecz przygotowała grunt pod późniejszą katastrofę. Ludzie, którzy wcześniej widzieli rozpadające się szyki, uciekających żołnierzy i rannych tratowanych przez własnych towarzyszy, nie byli już zdolni do spokojnej obrony. Gdy ogień objął zabudowę, panika przerodziła się w rzeź.

W dawnych przekazach greckich wspominano także o użyciu pierwotnej formy klątwy podczas walk miejskich w okresie II wojny peloponeskiej. Miała ona doprowadzić do sytuacji, w której hoplici przeciwnika, zamiast utrzymać mur tarcz, zaczęli obracać włócznie przeciw własnym tylnym szeregom. Część żołnierzy została zgnieciona między napierającymi towarzyszami a zamkniętą bramą. Według późniejszych opisów krzyki były tak głośne, że dowódcy przez kilka minut nie potrafili wydać żadnego skutecznego rozkazu.

Za szczególnie makabryczny uznawano również przypadek oblężenia, podczas którego klątwa została rzucona na obrońców stojących na murach. Ofiary uwierzyły, że mur płonie od wewnątrz, chociaż ogień jeszcze do niego nie dotarł. Część ludzi skakała z blanków, inni próbowali zrzucać własne machiny oblężnicze, sądząc, że są zatrute albo opanowane przez wroga. Kiedy prawdziwy ostrzał artyleryjski rozpoczął się kilka chwil później, mur był już prawie pozbawiony zorganizowanej obrony.

Najgorsze przypadki dotyczyły użycia klątwy przeciwko kolumnom uchodźców zmieszanych z wojskiem. W takich sytuacjach zaklęcie nie potrafiło odróżnić żołnierza od osoby cywilnej. Panika przechodziła na kobiety, dzieci, starców i rannych. Ludzie porzucali wozy, deptali leżących, zrzucali bagaże do rowów, a zwierzęta pociągowe wpadały w szał. Artyleria, która miała razić oddział, trafiała potem w całe stłoczone masy. Właśnie dlatego późniejsze regulaminy wojenne uznawały użycie Klątwy Peryklesa w pobliżu ludności cywilnej za szczególnie odrażające.

Ograniczenia

[edytuj]

Klątwa Peryklesa nie jest niezawodna. Jej skuteczność spada przeciwko żołnierzom rozproszonym, oddziałom przyzwyczajonym do walki bez rozkazów oraz czarodziejom odpornym na presję psychiczną. Dobrze przygotowany przeciwnik może wykorzystać ją przeciwko atakującym, udając panikę i wciągając ich pod ogień. Tak właśnie stało się pod Nanchang, gdzie pierwsze wrażenie załamania obrony okazało się elementem chińskiego planu.

Zaklęcie słabo działa także w miejscach o silnej ochronie mentalnej. Jeżeli armia posiada kapłanów, tytanów, czarodziejów tarczowych albo dowódców zdolnych do utrzymywania wspólnej świadomości oddziału, klątwa może zostać rozbita na pojedyncze, mniej groźne impulsy. Wtedy zamiast całkowitego chaosu pojawiają się jedynie krótkie zawahania, które doświadczone wojsko potrafi opanować.

Największym zagrożeniem dla rzucających jest odbicie klątwy. Jeżeli przeciwnik posiada tarczę zwrotną albo zastosuje ścięte zaklęcia, część paniki może wrócić do własnych szeregów. Wtedy artyleria wspomagana klątwą staje się śmiertelnym zagrożeniem dla obu stron. W historii znano przypadki, kiedy czarodzieje po źle przeprowadzonym rzucie musieli natychmiast zabijać własnych spanikowanych żołnierzy, aby powstrzymać rozpad całej armii.

Ocena moralna

[edytuj]

Klątwa Peryklesa budziła szczególne odrazy nie dlatego, że była najpotężniejszym zaklęciem, ale dlatego, że niszczyła człowieka od środka przed zadaniem mu fizycznego ciosu. Ogień, miecz albo pocisk zabijały wprost. Ta klątwa najpierw odbierała rozum, orientację, godność i więź z towarzyszami. Ofiara często umierała przekonana, że została zdradzona, opuszczona albo zaatakowana przez własny oddział.

W tradycji wojskowej mówiono, że Klątwa Peryklesa nie wygrywa bitew, lecz zamienia klęskę w scenę hańby. Pokonany oddział nie wyglądał po niej jak formacja rozbita przez silniejszego przeciwnika, lecz jak masa ludzi, którzy w ostatnich chwilach tratowali się, ranili i porzucali nawzajem. Dla wielu dowódców właśnie to było jej największą zaletą. Przeciwnik, który przeżył takie starcie, długo bał się ponownego ustawienia w szyku.

Z tego powodu po wojnie Volturi-Chiny część czarodziejów wojskowych domagała się ograniczenia używania klątwy. Argumentowano, że jej stosowanie w pobliżu miast, szpitali, kolumn jenieckich i ludności cywilnej nie jest zwykłym środkiem walki, lecz świadomym wywoływaniem masowego obłędu. Zwolennicy zaklęcia odpowiadali, że wojna sama w sobie jest chaosem, a Klątwa Peryklesa jedynie przyspiesza to, co i tak nastąpiłoby po rozpoczęciu ostrzału.

Znaczenie

[edytuj]

Klątwa Peryklesa pozostała jednym z najciemniejszych przykładów magii militarnej. Łączy w sobie element psychologiczny, taktyczny i artyleryjski, dlatego przez wieki była przedmiotem fascynacji strategów. Dobrze użyta pozwalała małej liczbie czarodziejów zniszczyć znacznie większy oddział. Źle użyta mogła skompromitować atakujących i wystawić ich na kontruderzenie.

Jej historia pokazuje, że najgroźniejsze zaklęcia nie zawsze są tymi, które mają największą siłę wybuchu. Czasem bardziej niszczycielska jest magia, która sprawia, że armia przestaje być armią. Klątwa Peryklesa nie tylko raniła ciała, ale przede wszystkim rozrywała porządek, zaufanie i posłuszeństwo. Dlatego w pamięci czarodziejów wojskowych pozostała jako zaklęcie skuteczne, makabryczne i moralnie podejrzane.