Przejdź do zawartości
Menu główne
Menu główne
przypnij
ukryj
Nawigacja
Strona główna
Ostatnie zmiany
Losowa strona
Pomoc z MediaWiki
Strony specjalne
Ethenor
Szukaj
Szukaj
Wygląd
Utwórz konto
Zaloguj się
Narzędzia osobiste
Utwórz konto
Zaloguj się
Strony dla anonimowych edytorów
dowiedz się więcej
Edycje
Dyskusja
Edytujesz
Moe majo
(sekcja)
Strona
Dyskusja
polski
Czytaj
Edytuj
Wyświetl historię
Narzędzia
Narzędzia
przypnij
ukryj
Działania
Czytaj
Edytuj
Wyświetl historię
Ogólne
Linkujące
Zmiany w linkowanych
Informacje o tej stronie
Wygląd
przypnij
ukryj
Uwaga:
Nie jesteś zalogowany. Jeśli wykonasz jakąkolwiek zmianę, Twój adres IP będzie widoczny publicznie. Jeśli
zalogujesz się
lub
utworzysz konto
, Twoje zmiany zostaną przypisane do konta, wraz z innymi korzyściami.
Filtr antyspamowy.
Nie
wpisuj tu nic!
==Ataki na czarodziejów== Pierwszy udokumentowany przypadek ataku na czarodziejów nastąpił w dniu 9 lutego 1397 w Ozace, dzisiaj Osaka. Zginęło blisko 114 czarodziejów i 78 napastników. Wyspa Honsiu szybko zamieniła się w pola bitewne pomiędzy magami a niemagami. Lokalne kroniki mówiły o setkach ataków na społeczność magiczną i wyrżnięciu jej w pień. W dniu 29 kwietnia w Onomichi, w porcie gdzie dokonywano wymiany handlowej z Zachodem, dokonano głośnej zbrodni. Zgromadzono wszystkich czarodziejów w jednym miejscu w środku nocy na głównym placu. Odczytano im proklamację unieważnienia ich wszelkich praw, a następnie zostali powiadomieni o wyroku śmierci. Magowie nie mogli uwierzyć w to i nie bronili się. Uważali swoją ochronę prawną za w pełni wystarczającą. Żadne groźby nie zrobiły wrażenia na wysłannikach Ashikaga. Do rzezi przyłączyli się też mieszkańcy portu - kierowała nimi chęć przejęcia majątków. Dowódca wojskowy Ashikaga zezwolił na zabór, dzięki czemu nikt nie powiadomił Volturi. Po egzekucji wszystkie ciała spalono a prochy wrzucono do morza. Aż tak poważna zbrodnia mogła spowodować prawdziwą wojnę, dlatego podjęto nadzwyczajne środki ostrożności. Powszechnie mówiono, że czarodzieje opłacili marynarzy i wypłynęli do Korei. [[Teodora Volturi (1328-1454)|Teodora Volturi]] [[Ambasadorowie Volturi w Państwie Kwitnącej Wiśni|Ambasador Volturi w Japonii]] w czasie odbioru przesyłki z Volteru wyczuła potężną fluktuację mocy. Zaniepokojona poszła jej śladem na rynek. Tam wyczuła ogromny ból i cierpienie. Natychmiast zażądała od władcy Onomichi wyjaśnień gdzie są czarodzieje. Feudał miasta powtórzył plotki jako oficjalne stanowisko. Przedstawicielka Volturi użyła przeciwko niemu bardzo silnej [[Frakturumencja|frakturumencji]]. To co dowiedziała się strasznie ją zaszokowało. Wezwała na pomoc straż ambasady zostawiając ją bez żadnej ochrony. Dokonało zemsty na wszystkich tych co zabili lub zagarnęli majątki czarodziejów. Zginęło łącznie trzy tysiące osób z feudałem miasta. Następnie z większą częścią wyprawiła się do szoguna Yoshimochi Ashikaga. Zrezygnowała jednak z oblegania jego twierdzą, ponieważ nie chciała wypowiedzieć wojnę bez zgody [[Lucjusz Volturi (1284-1422)|Lucjusza Volturi]] (1284-1422). A senior nie wyraził na to zgody. Choć feudałowie byli przerażeni to wielu mieszkańców kraju uznało to za obrazę. Winę widziano u czarodziejów. Ród Ashikaga nie rozwiązał swoich sił tylko pozwolił im działać według własnego uznania. Na początku czerwca nastąpiły ludowe ataki na magicznych sąsiadów. Kierowała nimi przede wszystkim chęć zysku. Pierwszym takim przypadkiem było zdarzenie na Sikoku. Według szacunków zginęło 78 procent populacji ludności magicznej wyspy - 7100 osób. Pozostali przy życiu porzucili swoje majątki i uciekli do Korei. Nie wiadomo ilu uciekinierów postradało życie. W porze letniej ataki zwielokrotniły się. W całym kraju zginęło nawet 50 tysięcy czarodziejów. Ambasadorka miała związane ręce, ponieważ Volter uważał, że to jest problem wewnętrzny Japonii. Drugim powodem niejako porzucenia japońskich czarodziejów był fakt, iż uważali siebie za niezależnych od rodu Volturi i deklarowali służbę władzom cesarskim i siogunatu. Teodora Volturi w dniu 17 sierpnia opuściła ambasadę, aby osobiście porozmawiać z dziadkiem. Feudałowie uznali to za znak do ataku. Natychmiast po całym kraju rozpowszechniła się informacja o porzuceni placówki przez ród. Yoshimochi Ashikaga wezwał wszystkich do odbicia należnych ziem spod władzy czarodziejów w Kioto. Opustoszała ambasada nie do końca pozostawała bezbronna. Budynki były ochronione specjalnymi barierami i tarczami. Mury miały wysokość aż pięciu metrów. Wokół nich poprowadzono fosę o głębokości 15 i szerokości 16 metrów. Zalano ją wodą, która pochłonie wszystkich tych co będą próbowali wejść nielegalnie do ambasady. Wszystkie osiem mostów podniesiono gdy Helena wyjechała. Pierwsza grupa atakujących liczyła 100 osób. Nieświadomi zabezpieczeń wskoczyli do fosy, by ją przepłynąć. Prawie że natychmiast woda zagotowała się pochłaniając nieszczęśników. Yoshimochi Ashikaga sondował czy pozostali dowódcy chcą wycofać swoje siły. Po stracie stu ludzi większość dowódców pragnęło zemsty na czarodziejach. W tym celu użyto kilkunastu katapult. Tarcze ochronne świetnie dawały sobie radę do czasu aż zaczęto używać pocisków z ciekłym ołowiem. Niespodziewanie wypaliły ogromne dziury przez które atakujący wdarli się do środka. Zdewastowano wszystkie pomieszczenia ambasady doszczętnie zniszczono wizerunki członków rodu Volturi. Wyniesiono wszystko co można było sprzedać. Część napastników próbowała podpalić budynek, ale dowódcy szybko opanowali sytuację. Nie mogli sobie pozwolić na widoczne zniszczenia. Nie wiedzieli kiedy personel ambasady wróci, a ni jakie będą tego konsekwencje. Wściekłość masy ludności zbudził rozkaz zewnętrznej odbudowy, tak aby budynek wygląd na nienaruszony. Z ogromnym oporem wykonano rozkaz. W zamian za to pozwolono na konfiskatę majątków wszystkich czarodziejów mieszkających wokół ambasady. Równocześnie pozwalano mordować magicznych właścicieli gdy stawiali opór, a magom zakazano używać magii pod karą śmierci dla całej rodziny. Przed siedem dni stolica Japonii była areną strasznych grabieży i gwałtów. Niewielu udało się uciec. Uchodźcy przybywali do Korei. Pod koniec października do Volteru przybyła delegacja czarodziejów z Kioto. Przedstawili swoją bardzo ciężką sytuację i prosili o jak najszybszą pomoc w uporaniu się z napastnikami. Senior Volteru natychmiast odmówił, ponieważ potraktował to jako wewnętrzną sprawę Japonii. W kuluarach delegacji przekazano żądanie, aby uznali prymat Volturi i w zamian za "ochronę" płacili trybut. Z drugiej strony Lucjusz Volturi miał bardzo mocno porozrzucane siły, które broniły czarodziejów w całej Europie. W jego ocenie najpierw należało zapewnić bezpieczeństwo "metropolii", a potem "peryferiom". Teodora Volturi wróciła do ambasady w dniu 7 listopada. Widok, który zastała strasznie ją przeraził. Wydawało się, że budynek całkowicie nie jest bezpieczny. Wbrew woli dziadka natychmiast wyruszyła z personelem militarnym do Yoshimochi Ashikaga. Szogun nakazał by wróciła do ambasady i nie opuszczała jej bez pozwolenia. W dniu 11 listopada niemagowie próbowali zabić Teodorę. Postanowiła o podjęciu środków odwetowych. Spaliła wszystkie budynki, aby nie zostały w żaden sposób wykorzystane. Zabrała archiwum, w tym najważniejszą część dotyczącą skarbu i sprawiedliwości. Wojskowy dowódca Japonii został powiadomiony specjalnym listem o zerwaniu stosunków dyplomatycznych (15 XI 1397).
Opis zmian:
Wszelki wkład na Ethenor może być edytowany, zmieniany lub usunięty przez innych użytkowników. Jeśli nie chcesz, żeby Twój tekst był dowolnie zmieniany przez każdego i rozpowszechniany bez ograniczeń, nie umieszczaj go tutaj.
Zapisując swoją edycję, oświadczasz, że ten tekst jest Twoim dziełem lub pochodzi z materiałów dostępnych na warunkach
domeny publicznej
lub kompatybilnych (zobacz także
My wiki:Prawa autorskie
).
PROSZĘ NIE WPROWADZAĆ MATERIAŁÓW CHRONIONYCH PRAWEM AUTORSKIM BEZ POZWOLENIA WŁAŚCICIELA!
Anuluj
Pomoc w edycji
(otwiera się w nowym oknie)
Szukaj
Szukaj
Edytujesz
Moe majo
(sekcja)
Dodaj temat